Była funkcjonariuszka policji z okolic Opola Lubelskiego zgłasza przemoc i nękanie ze strony byłego męża. Kobieta, pani Katarzyna, przedstawia wstrząsające nagrania i zeznania swoich córek, jednak większość spraw dotyczących jej sytuacji została umorzona. Jak twierdzi, wymiar sprawiedliwości nie zapewnił jej i dzieciom bezpieczeństwa.
Pani Katarzyna, 40-letnia matka dwóch córek – 15-letniej Oliwii i 8-letniej Igi – przez lata służyła w policji, pomagając innym. Teraz sama potrzebuje wsparcia w walce z byłym mężem i systemem prawnym. Jak podkreśla, „Ktoś musi usłyszeć i musi ukrócić to wieczne umarzanie wszystkiego i popychanie ludzi ku samosądowi”.
Rodzina pani Katarzyny wspomina traumatyczne zdarzenia. Siostra kobiety, pani Aleksandra, przytacza słowa córek: „ciociu, wujku, pomóżcie nam. Iga była zapłakana, roztrzęsiona i powiedziała, że boli ją brzuch, głowa, boi się o mamę, że tata ją zabije”. Ojciec pani Katarzyny wskazuje na problem alkoholowy byłego zięcia: „U niego na pierwszym miejscu jest alkohol, na drugim też i na trzecim także”. Sama pani Katarzyna opisuje doświadczenia przemocy fizycznej i psychicznej: „Kopanie, zabieranie pieniędzy, bicie, poniżanie, uniemożliwianie snu całymi tygodniami… Aż człowiek jest cieniem i chodzącym trupem”.
Po rozwodzie dwa lata temu, pani Katarzyna wyprowadziła się z dziećmi ze wspólnego domu, jednak nękanie nie ustało. Pomimo zgłoszeń do prokuratury i przedstawienia licznych dowodów, w tym własnych nagrań, większość spraw została umorzona. Kobieta przytacza przykład sytuacji, gdy jej palec został zmiażdżony o lodówkę przez byłego męża, a sąd uznał nagranie zdarzenia za niewiarygodne, ponieważ zostało wykonane przez samą pokrzywdzoną.
Marzena Czopek, prokurator rejonowa z Opola Lubelskiego, w odpowiedzi na sprawę stwierdziła: „Wykonano wszelkie niezbędne czynności procesowe, pozwalające na podjęcie decyzji merytorycznej. Wydane w tej sprawie postanowienie kończące postępowanie zostało utrzymane w mocy przez Sąd Rejonowy, a okoliczność ta wskazuje na to, że przeprowadzona przez prokuratora ocena faktyczna i prawna czynu objętego tym rozstrzygnięciem została podzielona przez Sąd i uznana za prawidłową”.
W wyniku doświadczeń pani Katarzyna nie wróciła do pracy w policji po okresie zwolnienia lekarskiego. Zmuszona była zrezygnować z wynajmowanego mieszkania i wrócić do domu, który nadal jest formalnie wspólny z byłym mężem. W obiekcie zastała kilkadziesiąt zaniedbanych psów, hodowanych przez byłego męża. Siostra pani Katarzyny opisała warunki jako „smród okropny, bród, wyglądało to jak melina”. Córka, Oliwia, wspomina, że po wyprowadzce ojca zabrał on nawet łóżko, a ona musiała spać na podłodze, otoczona kocami, słysząc od niego: „mam spać jak suka”.
Były mąż tymczasowo opuścił dom, jednak pani Katarzyna nadal czuje się zagrożona. Zainstalowała system antynapadowy i monitoring. Oczekuje na zakończenie postępowań, w tym dotyczącego agresywnego zachowania wobec córki.
Próby kontaktu dziennikarzy „Interwencji” z byłym mężem zakończyły się odmową wywiadu. W przesłanej wiadomości SMS odpisał: „Dobry wieczór, chciałbym z panią poinformować, że ze względu na dobro małoletnich dzieci, które bardzo kocham a także ze względu na toczące się postępowania sądowe i przygotowawcze nie udzielę wywiadu, proszę o traktowanie słów mojej byłej żony z dużą dozą ostrożności”.
Pani Katarzyna ma nadzieję, że nagłośnienie jej historii przyczyni się do zmian w polskim prawie, które lepiej chroniłyby ofiary przemocy domowej.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, sprawa ta budzi wiele emocji w regionie Opolszczyzny. Wielu mieszkańców doświadcza podobnych trudności w dochodzeniu swoich praw, a sytuacja pani Katarzyny pokazuje systemowe problemy związane z przeciwdziałaniem przemocy domowej i skutecznością wymiaru sprawiedliwości w takich przypadkach. Ważne jest, aby wsparcie docierało do ofiar i by prawo było egzekwowane w sposób zapewniający bezpieczeństwo wszystkim obywatelom.
Źródło informacji: Info