Zawadzkie to miejscowość, w której rozgrywa się dramatyczna historia 40-letniej Małgorzaty Gowin. Kobieta od sześciu lat zmaga się z bardzo rzadką i nieuleczalną chorobą autoimmunologiczną – twardziną układową, która uniemożliwia jej samodzielne funkcjonowanie. Jak poinformowała nasza redakcja pani Oliwia, która od ponad roku opiekuje się chorą, od początku tego roku sytuacja pani Małgorzaty drastycznie się pogorszyła z powodu decyzji urzędników. Dostęp do asystenta osoby niepełnosprawnej został znacząco ograniczony.
Pani Małgorzata cierpi na najcięższą postać twardziny układowej, która zajmuje stawy, narządy wewnętrzne, a także układ pokarmowy i nerki. Wymaga stałej, kompleksowej opieki, w tym specjalistycznego żywienia przez PEG. Do niedawna mogła liczyć na 60 godzin miesięcznie wsparcia asystenta z pomocy społecznej. Niestety, po złożeniu wniosku o ponowne przyznanie godzin, została poinformowana o drastycznym cięciu – do zaledwie 22 godzin miesięcznie.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, takie ograniczenie oznacza, że przyznana pomoc wystarcza zaledwie na trzy dni w miesiącu, pozostawiając panią Małgorzatę praktycznie bez wsparcia przez większość czasu. Kobieta, która kiedyś była przedsiębiorcza i zaradna, dziś nie jest w stanie samodzielnie wykonać podstawowych czynności, takich jak jedzenie czy nawet wstanie z łóżka.
Pani Oliwia, opiekująca się panią Małgorzatą, podkreśla, że przyznane 22 godziny są niewystarczające i nie odzwierciedlają rzeczywistego stopnia niepełnosprawności podopiecznej. W rozmowie z przedstawicielem Ośrodka Pomocy Społecznej w Zawadzkiem, Arkadiuszem Łukowem, usłyszała, że takie decyzje wynikały z ograniczeń finansowych. Gmina otrzymała zaledwie około 8% wnioskowanej kwoty z ministerstwa na program asystencji osób niepełnosprawnych.
Sytuacja jest tym bardziej bulwersująca, że w poprzednim roku pani Małgorzata korzystała z 100 godzin miesięcznego wsparcia asystenta finansowanego przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie (PCPR) w Strzelcach Opolskich. W tym roku PCPR poinformowało o nieprzyznaniu jej godzin na asystenta, co spotkało się z natychmiastową reakcją. Po interwencji i ponownej weryfikacji wniosków, ostatecznie przyznano 430 godzin asystencji. Jak zaznacza pani Oliwia, ta liczba jest nadal znacząco niższa od potrzeb i poprzedniego wymiaru wsparcia (ponad 800 godzin).
Pani Małgorzata, mimo swojego ciężkiego stanu zdrowia i leczenia paliatywnego, nie poddaje się. Razem z panią Oliwią podejmuje walkę o odzyskanie należnego jej wsparcia, kierując pisma do różnych instytucji. Jak sama mówi, chce wykorzystać każdą możliwość, by pozostać w swoim domu i skupić się na tym, co jeszcze potrafi. Cała sprawa pokazuje systemowe problemy z finansowaniem opieki nad osobami niepełnosprawnymi w regionie.
Redakcja poleca.to śledzi dalszy rozwój tej trudnej sytuacji.