Były prezydent Bronisław Komorowski w ostrych słowach odniósł się do Prawa i Sprawiedliwości w kontekście obecnego kryzysu paliwowego. Podczas programu „Prezydenci i premierzy” zastanawiał się, czy posłowie PiS, tankując swoje samochody i płacąc wysokie ceny za paliwo, pamiętają o swoim entuzjazmie wobec Donalda Trumpa. Komorowski zasugerował, że obecne problemy na rynku paliw są powiązane z działaniami Trumpa, który doprowadził do napięć na Bliskim Wschodzie.
Jan Krzysztof Bielecki, były premier, ocenił obecny kryzys paliwowy jako łagodniejszy w porównaniu do sytuacji z 2022 roku, kiedy rozpoczęła się pełnoskalowa wojna w Ukrainie. Jak wskazał, obecne trudności są ograniczone głównie do sektora energetycznego, co może skutkować niewielkim wzrostem inflacji i spadkiem tempa wzrostu gospodarczego, ale bez drastycznych konsekwencji.
Bielecki podkreślił, że globalni analitycy rynkowi przedstawiają bardziej zrównoważony obraz sytuacji niż niektórzy komentatorzy w Polsce. Zwrócił uwagę, że szoki podażowe, choć odczuwalne, nie są na tyle drastyczne, by wywołać gwałtowne załamanie gospodarcze. Jego zdaniem, obecna sytuacja, choć niepokojąca, jest mniej dotkliwa niż ta sprzed dwóch lat.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, wypowiedzi te padły w kontekście analizy wpływu sytuacji na Bliskim Wschodzie na polską gospodarkę. Napięcia w regionie, wynikające m.in. z działań USA i Izraela oraz późniejszych odwetu, mają bezpośrednie przełożenie na globalny rynek ropy naftowej, co odczuwają kierowcy w Polsce w postaci wyższych cen na stacjach benzynowych. Wielu mieszkańców naszego regionu, dojeżdżających do pracy czy korzystających z samochodów na co dzień, z uwagą śledzi wszelkie zmiany cen paliw.