Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Karol Nawrocki, podczas obchodów Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Przemyślu, podkreślił wagę wzajemnych relacji, zaznaczając jednocześnie istnienie obszarów, w których stanowiska obu krajów się różnią. W obecności prezydenta Węgier, Tamasa Sulyoka, Nawrocki stwierdził: "Są sprawy, w których zgadzamy się, że się nie zgadzamy".
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, prezydent Nawrocki odniósł się do różnic w postrzeganiu Rosji i jej przywódcy. Władimira Putina nazwał jednoznacznie "zbrodniarzem wojennym i nikim więcej", podkreślając egzystencjalne zagrożenie, jakie Federacja Rosyjska stanowi dla Polski, porównując sytuację do zagrożenia bolszewickiego z 1920 roku. Zaznaczył, że dla Polaków Putin jest zagrożeniem zarówno dla idei europejskiej, wschodniej flanki NATO, jak i Unii Europejskiej.
Karol Nawrocki zapewnił, że misją jego i prezydenta Sulyoka jest ochrona przyjaźni narodów przed "krótkotrwałymi politycznymi drganiami". Podkreślił, że polsko-węgierska przyjaźń "trwa i będzie trwać". Wskazał na wspólne wartości, takie jak pragnienie członkostwa w Unii Europejskiej i troska o jej przyszłość. Wymienił obszary, w których Polska może liczyć na wsparcie Węgier, m.in. sprzeciw wobec umowy UE-Mercosur, wątpliwości co do unijnej polityki klimatycznej i migracyjnej, a także sprzeciw wobec nadmiernej biurokracji i centralizacji procesów przez Komisję Europejską.
Prezydent Nawrocki podsumował, że choć istnieją kwestie sporne, to "tych rzeczy, w których się zgadzamy jest zdecydowanie więcej niż tych, wokół których toczą się dyskusje". Tamas Sulyok ze swej strony podkreślił, że przyjaźń polsko-węgierska jest "czymś nadzwyczajnym w Europie", głęboko zakorzenionym w kulturze narodowej i niezależnym od bieżącej polityki, opartym w dużej mierze na wspólnych wartościach chrześcijańskich.
W kontekście nadchodzących wyborów parlamentarnych na Węgrzech, które odbędą się 12 kwietnia, szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki, pytany o doniesienia medialne dotyczące rzekomego poparcia dla premiera Viktora Orbana, zaznaczył, że najważniejsza jest realizacja polskich interesów. Dodał, że nie ma w agendzie planowanego spotkania prezydenta z Matteo Salvinim czy Marine Le Pen, którzy mogą przebywać w Budapeszcie.
Ta wizyta, choć dotyczy relacji dwustronnych, ma znaczenie dla postrzegania Polski na arenie międzynarodowej, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów na Węgrzech i napięć geopolitycznych związanych z Rosją. Różnice w ocenie sytuacji wschodniej flanki Europy pomiędzy Warszawą a Budapesztem mogą wpłynąć na kształtowanie się przyszłych relacji w ramach Unii Europejskiej i NATO.