Poleca.to
Polska

Polka z trójką dzieci uwięziona w niemieckim więzieniu. Dramatyczne wyznanie matki

Dramatyczna historia Polki, która wraz z trójką dzieci została zatrzymana w Niemczech na podstawie międzynarodowego listu gończego. Kobieta spędziła trzy miesiące w więzieniu, a jej dzieci trafiły do ośrodka dla młodzieży.

Wsparcie AI. Ten materiał został opracowany przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji, a następnie zweryfikowany i zatwierdzony przez redakcję poleca.to.
Polka z trójką dzieci uwięziona w niemieckim więzieniu. Dramatyczne wyznanie matki

Dramatyczna historia Polki, pani Natalii, która wraz z trójką swoich dzieci znalazła się w środku prawniczego koszmaru, nabiera tempa. Kobieta, która wyjechała z USA do Polski, szukając wsparcia u rodziny, została zatrzymana w Niemczech na podstawie międzynarodowego listu gończego wydanego przez prokuraturę w Kalifornii. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, zarzuty dotyczyły rzekomego porwania dzieci, których ojcem jest jej mąż, obywatel Mali mieszkający w USA.

Pani Natalia opowiedziała reporterom programu "Interwencja" o swoich przeżyciach. Spędziła trzy miesiące w niemieckim więzieniu, podczas gdy jej dzieci trafiły do specjalnego ośrodka dla młodzieży. Matka relacjonuje, że dzieci były przerażone i zaniepokojone losem matki, nie mając żadnych informacji o jej stanie. "Martwią się o tę mamę strasznie, nie mają żadnej informacji, mama nie może do nich zadzwonić" – mówiła babcia dzieci, pani Maria.

Sytuacja skomplikowała się po narodzinach trzeciego dziecka z niepełnosprawnością. Pani Natalia przyznała, że mąż nie potrafił się dostosować do nowej sytuacji i nie oferował wsparcia. W porozumieniu z mężem postanowiła wrócić z dziećmi do Polski, gdzie liczyła na pomoc rodziców. Ojciec dzieci początkowo wyraził zgodę, jednak później zmienił zdanie i zaczął domagać się ich powrotu, co doprowadziło do wydania listu gończego.

Mimo zgody ojca na pobyt dzieci w Polsce, doszło do zatrzymania. Na szczęście, jak poinformował mec. Michał Lizak, pełnomocnik pani Natalii, sąd polski nie zgodził się na jej wydanie władzom amerykańskim. Ojciec dzieci, zapytany przez reporterów "Interwencji" o sytuację, nie wykazywał empatii, sugerując, że nie jest to sytuacja, w której ktokolwiek chciałby się znaleźć, i kwestionując możliwość opieki babci nad trójką nastolatków.

Przełom nastąpił 22 stycznia, kiedy strona amerykańska wycofała nakaz aresztowania, a niemiecki sąd zdecydował, że dzieci wrócą z matką do domu, a nie do USA z ojcem. Pani Natalia opisała 83 dni rozłąki jako "cud", podkreślając, że wyjście z dziećmi z ośrodka tego samego dnia było nieprzewidywalne. Kobieta, która na co dzień jest wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim i tłumaczem przysięgłym, przyznała, że pobyt w więzieniu był dla niej traumatycznym przeżyciem, a wizyty w celi z kobietami skazanymi za najcięższe przestępstwa wywoływały u niej panikę. Dzieci, mimo własnego stresu, starały się pocieszać matkę. Pełnomocnik podkreślił, że polskie instytucje, w tym konsulat, zareagowały dopiero po trzech tygodniach od zatrzymania pani Natalii, co zbiegło się w czasie z publikacją materiału w Polsacie.

Mimo uwolnienia, pani Natalia nadal nie czuje się bezpiecznie i doświadcza ataków paniki, obawiając się o przyszłość i możliwość podróżowania. Jak zaznaczyła, sprawa formalnie nie jest jeszcze zakończona.

Źródło: polsatnews.pl

Udostępnij:

Powiązane wiadomości