W polskiej debacie publicznej rozgorzał spór dotyczący funkcjonowania oddziału porodowego w szpitalu w Lesku. Premier Donald Tusk podczas wywiadu telewizyjnego zapewniał, że placówka działa. Jego słowa spotkały się jednak z ostrą krytyką ze strony polityków opozycji, którzy wskazują na faktyczne zamknięcie oddziału.
Dyskusja o porodówce w Lesku, która niegdyś była określana mianem „ostatniej porodówki w Bieszczadach”, trwa od kilku miesięcy. Oddział, zarządzany przez władze powiatu leskiego, przestał funkcjonować z powodu problemów finansowych. W konsekwencji najbliższe miejsca, gdzie kobiety mogą rodzić, znajdują się teraz w Brzozowie, Krośnie, Przemyślu i Rzeszowie.
Premier Donald Tusk, wypowiadając się na antenie TVN24, stwierdził, że „porodówka w Lesku nie jest zamknięta”. Ta deklaracja wywołała falę komentarzy w mediach społecznościowych.
Poseł Bartosz Romowicz (Polska 2050) napisał na platformie X: „Porodówka w Lesku jest zamknięta. Nie przez remont. Wcześniej za PiS została zamknięta w Ustrzykach Dolnych i Sanoku. Kobieta z Ustrzyk Górnych do najbliższej porodówki najkrótszą drogą ma 95 km. Tyle faktów”.
Do krytyki przyłączył się również Janusz Cieszyński z PiS, który skomentował: „Sprawę porodówki w Lesku, o której skłamał wczoraj D. Tusk, obiecała załatwić jeszcze Izabela Leszczyna. Po zmianie w Ministerstwie Zdrowia okazało się, że nawet nie spróbowała”. Podobne stanowisko zajął Marcin Warchoł, który oskarżył premiera o kłamstwo, podkreślając, że kobiety muszą pokonywać nawet sto kilometrów do najbliższego oddziału.
Marcelina Zawisza z Partii Razem udostępniła pismo z NFZ datowane na 16 marca 2026 roku, z którego wynika, że oddział ginekologiczno-położniczy w SP ZOZ w Lesku został zlikwidowany, a szpital „zaprzestał realizacji świadczeń”.
Europoseł KO Bartosz Arłukowicz zwrócił się z pytaniami do władz województwa podkarpackiego, rządzonego przez PiS, dotyczące zamknięcia porodówek w Ustrzykach Dolnych i Sanoku oraz zadłużania szpitala w Lesku.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Ministerstwo Zdrowia wydało oświadczenie, w którym wyjaśnia, że od 1 lipca 2025 r. do 31 grudnia 2025 r. funkcjonowanie oddziału było zawieszone na wniosek dyrektora placówki z powodu braku personelu medycznego i przedłużającego się remontu. Resort podkreślił, że zawieszenie działalności nie może trwać dłużej niż pół roku, a następnie dyrektor zwrócił się do NFZ o rozwiązanie umowy. Według ministerstwa, rozwiązanie umowy z NFZ nie jest równoznaczne z likwidacją oddziału. NFZ zaproponował szpitalowi zawarcie umów na oddział ginekologii planowej i izbę porodową, jednak szpital nie podpisał tych porozumień. Zgodę na zakończenie działalności oddziału wyraziła Rada Powiatu Leskiego.
Ministerstwo Zdrowia podało również, że w ostatnich latach odnotowano bardzo niską liczbę porodów w szpitalu w Lesku – w 2025 roku odbyły się tam zaledwie 74 porody. NFZ pozostaje otwarty na procedury konkursowe dotyczące prowadzenia oddziału ginekologiczno-położniczego, jeśli pojawi się taka potrzeba i zgodność z planem finansowym.
Redakcja poleca.to donosi, że spór o porodówkę w Lesku uwypukla problem dostępności podstawowych usług medycznych w mniejszych miejscowościach i regionach oddalonych od większych ośrodków. Dla mieszkańców powiatu leskiego, którzy stracili dostęp do lokalnego oddziału położniczego, konieczność pokonywania dziesiątek kilometrów do najbliższego szpitala stanowi znaczące utrudnienie, zwłaszcza w sytuacjach nagłych i wymagających szybkiej interwencji medycznej. Ta sytuacja stawia pytania o równomierne rozłożenie środków na ochronę zdrowia i zapewnienie opieki wszystkim obywatelom, niezależnie od miejsca zamieszkania.