Sąd Okręgowy w Katowicach podjął decyzję w sprawie prezydenta Częstochowy, Krzysztofa Matyjaszczyka, który jest podejrzewany o korupcję. Sąd odrzucił zażalenie prokuratury na postanowienie sądu rejonowego, co oznacza, że prezydent nie trafi do aresztu. Sam Matyjaszczyk, obecny na posiedzeniu, podkreślał, że padł ofiarą pomówienia.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, wobec prezydenta Częstochowy zastosowano inne środki zapobiegawcze. Prokuratura nałożyła na niego obowiązek wpłaty poręczenia majątkowego w wysokości 200 tysięcy złotych. Dodatkowo, Krzysztof Matyjaszczyk został zawieszony w pełnieniu funkcji publicznych i objęty dozorem policyjnym. Jego obowiązki przejął pierwszy zastępca, Zdzisław Wolski.
Prezydent Częstochowy został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne 25 lutego. W ramach tego samego śledztwa, prowadzonego przez śląski wydział Prokuratury Krajowej, zarzuty usłyszało już kilkanaście innych osób, w tym lokalni działacze samorządowi.
Krzysztof Matyjaszczyk wyraża zadowolenie z decyzji sądu
Podczas środowej rozprawy Krzysztof Matyjaszczyk wyraził satysfakcję z faktu, że ani sąd rejonowy, ani okręgowy nie zdecydowały się na zastosowanie aresztu tymczasowego. Potwierdził również swoją zgodę na podawanie jego pełnego imienia i nazwiska w mediach. „Ja podtrzymuję, że wszystko to jest sprawa pomówienia” – oświadczył prezydent.
Jego obrońca, mec. Wojciech Hop, dodał, że sąd nie znalazł podstaw do uwzględnienia wniosku prokuratury o areszt. „Sąd podkreślił, i ja też podkreślam, że w tej sprawie nie ma żadnej przesłanki i nie było żadnej przesłanki do stosowania tymczasowego aresztowania. Co więcej w naszej ocenie nie ma przesłanek do stosowania również innych środków” – powiedział mec. Hop po posiedzeniu.
Zarzuty korupcyjne dla prezydenta Częstochowy
Krzysztof Matyjaszczyk usłyszał dotychczas dwa zarzuty o charakterze korupcyjnym. Pierwszy dotyczy przyjęcia co najmniej 40 tysięcy złotych w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta w latach 2018-2022. Drugi zarzut, obejmujący okres do końca października 2025 roku, wiąże się z przyjmowaniem korzyści majątkowych od wielu osób, w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tysięcy złotych.
Samorządowiec nie przyznaje się do winy, twierdząc, że „bezprawnymi metodami został pomówiony o popełnienie przestępstw”. Na swoim profilu na Facebooku napisał: „Jestem przekonany, że sprawa zostanie rozstrzygnięta na moją korzyść przed niezawisłymi sądami”.
Matyjaszczyk jest prezydentem Częstochowy od 2010 roku i obecnie pełni czwartą kadencję. Po zatrzymaniu został zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy do czasu wyjaśnienia sprawy przez śledczych.
W całym śledztwie korupcyjnym podejrzanych jest łącznie 18 osób, którym postawiono 34 zarzuty dotyczące przyjmowania i udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne. Prokuratura informuje, że sprawa ma charakter rozwojowy i nie wyklucza kolejnych zatrzymań.
Redakcja poleca.to donosi, że decyzja sądu o niearesztowaniu prezydenta Częstochowy ma istotne znaczenie dla stabilności władzy wykonawczej w mieście. Choć środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego, dozoru policyjnego i zawieszenia w czynnościach publicznych nadal ograniczają jego działania, utrzymanie go na wolności pozwala na kontynuowanie bieżących spraw urzędowych, choć pod nadzorem zastępcy. Dla mieszkańców Częstochowy oznacza to, że choć toczące się postępowanie karne budzi zrozumiałe zainteresowanie i niepokój, funkcjonowanie miasta nie zostało sparaliżowane przez aresztowanie jego włodarza.