Według najnowszego sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski, Przemysław Czarnek, ogłoszony kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera, wywołuje skrajne emocje wśród Polaków. Aż 58,3% ankietowanych uważa, że nie jest on odpowiednim wyborem na to stanowisko. Przeciwnego zdania jest 23,7% respondentów.
Analiza badania pokazuje głębokie podziały w społeczeństwie w ocenie tej kandydatury. Osoby popierające obecną koalicję rządzącą (KO, PSL, Lewica, Polska 2050) w przeważającej większości, bo aż 90%, negatywnie oceniają wybór Czarnka na premiera. Z tej grupy 71% respondentów uważa go za „zdecydowanie zły” wybór.
Zupełnie odmienna sytuacja panuje wśród zwolenników opozycji, głównie Prawa i Sprawiedliwości. Tutaj aż 60% badanych pozytywnie ocenia nominację Przemysława Czarnka, z czego 43% określa ją jako „zdecydowanie dobrą”.
Nieco inaczej sytuacja wygląda wśród wyborców Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Niemal jednogłośnie, bo w 83%, sprzeciwiają się oni kandydaturze Czarnka.
Jak zauważył analityk Marcin Duma z IBRiS, nominacja Czarnka ma na celu przede wszystkim mobilizację elektoratu konserwatywnego i konsolidację własnych szeregów partii. Jest to strategia „ucieczki do przodu”, mająca na celu odzyskanie odpływających wyborców, zwłaszcza w obliczu rosnącej popularności Konfederacji.
Przemysław Czarnek, były minister edukacji i nauki, znany jest ze swoich wyrazistych poglądów i ostrych wypowiedzi na tematy społeczne, takie jak prawa osób LGBT, rola kobiet czy kierunki zmian w edukacji.
Decyzję o jego kandydaturze ogłosił prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas konwencji w Krakowie. Czarnek, obejmując rolę „maszynisty” w „polskim pociągu szybkich prędkości”, podkreślił zaangażowanie w zwycięstwo partii dla Polski.
Badanie przeprowadzono 9 marca 2026 roku metodą mieszaną CATI&CAWI na grupie 1000 dorosłych Polaków. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, wyniki te pokazują, jak głębokie podziały polityczne panują obecnie w Polsce i jak bardzo kandydatura Przemysława Czarnka wpisuje się w ten krajobraz, budząc silne emocje po obu stronach sceny politycznej.