Ryszard Petru, poseł partii Centrum, wyraził zaniepokojenie propozycjami reformy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), ostrzegając, że mogą one doprowadzić do utraty miejsc pracy i przegranych wyborów przez obecną koalicję rządzącą. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Petru w programie „Polityczny WF z gościem” podkreślił, że nadanie PIP uprawnień do administracyjnego zmieniania umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę jest niebezpieczne dla biznesu.
Petru argumentuje, że taka zmiana może prowadzić do nierównej konkurencji między firmami, gdyż nie wszystkie zostaną objęte kontrolą jednocześnie. „Nie możemy doprowadzić do tego, że urzędnik zacznie kontrolować biznes w Polsce” – mówił, wskazując na ryzyko utraty konkurencyjności przez przedsiębiorstwa objęte taką interwencją.
Poseł zwrócił uwagę na brak uwzględnienia w projekcie woli pracownika. „Jeżeli pracownik naprawdę chce być na B2B, to dlaczego ma nie być?” – pytał Petru, podkreślając znaczenie wolności relacji biznesowych. Dodatkowo, powołując się na dane, według których PIP przegrywa w sądach pracy w trzech czwartych przypadków, wyraził obawę, że urzędnicy nie zawsze rozumieją specyfikę prowadzenia działalności gospodarczej.
„Przedsiębiorca nie przychodzi o 17 do domu i nie siada do kolacji, tylko siada do faktur. Zajmuje się biznesem codziennie wieczorem, również w weekend. To jest ryzyko, które ponosi i nie ma pewności, czy w kolejnym miesiącu wpłyną mu pieniądze” – przywołał słowa posła Artura Łąckiego, ilustrując wyzwania związane z prowadzeniem firmy.
Według Ryszarda Petru, przyjęcie reformy PIP w obecnym kształcie może skutkować utratą nawet 200 tysięcy miejsc pracy. Jako przyczynę podał „socjalistyczne podejście” do niektórych rozwiązań, które uderzają w pracowników i prowadzą do wzrostu kosztów pracy. Petru wskazał, że firmy, zwłaszcza z sektora usług wspólnych (shared services), przenoszą się do krajów takich jak Rumunia czy Bułgaria, gdzie koszty pracy są niższe, co jest wynikiem m.in. dużego wzrostu płacy minimalnej w Polsce.
Redakcja poleca.to zauważa, że dyskusja na temat reformy PIP i jej potencjalnych konsekwencji gospodarczych jest kluczowa dla stabilności polskiego rynku pracy. Wpływ takich zmian na przedsiębiorców oraz pracowników może mieć dalekosiężne skutki, dotykając również mieszkańców naszego regionu, którzy często są związani z tymi sektorami gospodarki lub korzystają z usług firm podlegających tym regulacjom.