Minister Spraw Zagranicznych, Radosław Sikorski, ostro skrytykował prezydenta, twierdząc, że głowa państwa nie posiada ani wymaganych uprawnień konstytucyjnych, ani wystarczającej wiedzy, by zajmować się polityką europejską. Wicepremier zarzucił również prezydentowi próby „zagarniania władzy” zamiast skupienia się na rzetelnym sprawowaniu urzędu.
Wpis szefa MSZ na platformie X jest reakcją na wypowiedź Wandy Buk, doradcy społecznego prezydenta, która poinformowała o zamiarze przekazania premierowi Donaldowi Tuskowi stanowiska prezydenta przed nadchodzącą Radą Europejską. Propozycje te mają dotyczyć m.in. kluczowych zmian w polityce energetycznej i klimatycznej Unii Europejskiej.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Wanda Buk w wywiadzie dla Polsat News zapowiedziała, że przekazane premierowi propozycje będą zawierały konkretne, niepowierzchowne rozwiązania. „Tu potrzeba naprawdę zdecydowanych zmian, jeśli nie chcemy skończyć w 2050 roku jako ci najbiedniejsi” – podkreśliła doradczyni prezydenta.
Jednym z głównych postulatów, który ma zostać przedstawiony, jest likwidacja Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (EU ETS). Jak wyjaśniła Buk, system ten jest „dogłębnie zły na wielu poziomach”, choć dopuściła możliwość jego korekty. Dodała, że propozycje prezydenta, przygotowane we współpracy z grupą ekspertów, są „bardzo racjonalne i będą skuteczne”.
Sikorski w swoim wpisie zwrócił również uwagę na opóźnienia w nominacjach ambasadorskich, wskazując na wciąż nieobsadzone stanowiska kierowników placówek dyplomatycznych w Teheranie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Kijowie. Brak nominacji w tych kluczowych lokalizacjach jest kolejnym elementem podnoszonym przez ministra spraw zagranicznych w kontekście oceny działań głowy państwa.
Ta wymiana zdań między ministrem Sikorskim a otoczeniem prezydenta pokazuje narastające napięcia w polskiej polityce zagranicznej i europejskiej. W kontekście zbliżającej się Rady Europejskiej, stanowisko Polski w kluczowych kwestiach, takich jak polityka klimatyczna, nabiera szczególnego znaczenia. Debata ta może mieć wpływ na przyszłe decyzje dotyczące m.in. transformacji energetycznej i konkurencyjności polskiej gospodarki w obliczu unijnych regulacji.