Radosław Sikorski, Minister Spraw Zagranicznych, skomentował wygraną sprawę sądową z prezesem Prawa i Sprawiedliwości, Jarosławem Kaczyńskim. Na konferencji prasowej szef MSZ wyraził nadzieję, że prezes Kaczyński zaprzestanie „łgania” na temat katastrofy smoleńskiej. Jak zaznaczył Sikorski, sąd prawomocnie uznał, że jego opinia o przyczynieniu się Lecha Kaczyńskiego do katastrofy była uzasadnioną oceną prezydentury, posiadającą wystarczające podstawy faktyczne.
Minister Sikorski przypomniał, że to nie pierwszy raz, gdy wygrywa proces z Jarosławem Kaczyńskim. Wcześniej sąd oddalił powództwo o zdradę dyplomatyczną. „Sąd uznał, że miałem zarówno subiektywne, jak i obiektywne powody, żeby tak stwierdzić” – podkreślił Sikorski, odnosząc się do swojej wypowiedzi dotyczącej Lecha Kaczyńskiego. Dodał również, że w sądzie przedstawiono Raport Millera dotyczący wypadku jako podstawę argumentacji, w przeciwieństwie do publicznych wypowiedzi o zamachu.
Szef polskiej dyplomacji odniósł się także do wizyty Karola Nawrockiego na Węgrzech, która odbyła się w poniedziałek. Prezydent spotkał się w Budapeszcie z premierem Viktorem Orbanem oraz swoim węgierskim odpowiednikiem. Jak ocenił Sikorski, wizyta ta „zaszkodziła polskiej polityce zagranicznej”. Podkreślił, że nie jest rolą Polski ingerowanie w procesy wyborcze innych państw, zwłaszcza na rzecz kandydatów wspierających politykę prorosyjską.
Minister wyraził rozczarowanie postawą prezydenta, który jego zdaniem działa zgodnie z logiką ideologiczną i partyjną, a nie państwową. „Prezydent ingerujący w kampanię wyborczą to nie jest dobra praktyka” – stwierdził wicepremier, wskazując na potencjalne trudności w relacjach z przyszłym rządem Węgier, jeśli nie będzie on sprzyjał polskim interesom. Zwrócił uwagę, że wspieranie polityka określanego jako proputinowskiego i narażającego polskie wojsko na straty finansowe, stanowi „skazę na wizerunku” i obowiązkach zwierzchnika sił zbrojnych.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Sikorski publicznie pytał o polski interes realizowany podczas wizyty w Budapeszcie, która była „bardzo nietypowa”. Zaznaczył, że naturalnym partnerem dla prezydenta jest inny prezydent, a pielgrzymka do osoby niższej rangą, jaką jest premier, nie była konieczna z punktu widzenia protokołu czy polityki.