Według ustaleń amerykańskiego dziennika "The Washington Post", rosyjskie służby wywiadowcze miały zaproponować przeprowadzenie pozorowanego zamachu na premiera Węgier Viktora Orbana. Celem tej drastycznej strategii miało być zwiększenie jego szans w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Jak wynika z wewnętrznego raportu kremlowskich agentów, taki ruch miał na celu wdrożenie nowej taktyki w kampanii wyborczej premiera Węgier, który zmagał się z niekorzystnymi sondażami.
Rosja chciała zmienić kampanię Orbana poprzez 'zamach'
Oficerowie rosyjskiego wywiadu mieli zasugerować, że "zamach" na Viktora Orbana pozwoliłby na fundamentalną zmianę paradygmatu kampanii wyborczej. Zamiast skupiać się na kwestiach społeczno-ekonomicznych, uwaga elektoratu miałaby zostać przeniesiona na zagadnienia bezpieczeństwa państwa. Zdaniem autorów raportu, taki incydent mógłby wywołać impuls współczucia wśród wyborców, skłaniając ich do oddania głosu na premiera.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, rzecznik węgierskiego premiera, Zoltan Kovács, nie udzielił komentarza w sprawie doniesień o planach Rosji ani o domniemanej ingerencji w wybory. Sugestia "ataku" na Orbana jest postrzegana jako kolejny dowód na bliską współpracę Moskwy z Budapesztem i wagę, jaką Kreml przykłada do wyników wyborów na Węgrzech. Zarówno Rosja, jak i Stany Zjednoczone deklarują poparcie dla kandydatury Orbana.
Wcześniej amerykański sekretarz stanu Marco Rubio odwiedził Budapeszt, gdzie podczas spotkania z Viktorem Orbanem miał stwierdzić: "Wasz (Węgrów) sukces jest naszym sukcesem". Zachodni urzędnicy anonimowo wskazują, że Kreml dąży do utrzymania Orbana przy władzy, uznając go za jedynego sojusznika Rosji w Unii Europejskiej, który sprzeciwia się sankcjom wobec Moskwy oraz pomocy wojskowej i humanitarnej dla Ukrainy.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odniósł się do doniesień, określając je jako "kolejny przykład dezinformacji" i zaprzeczając rosyjskiej próbie wpłynięcia na wynik wyborów. Ambasada Rosji na Węgrzech również wydała oświadczenie, podkreślając, że Rosja nie ingeruje w wybory w innych krajach i stanowczo zaprzeczając, by jakakolwiek ingerencja w węgierską kampanię pochodziła ze strony Rosji.
Według ustaleń "Washington Post", Kreml miał również wspierać kampanię w mediach społecznościowych, której celem było przedstawienie Orbana jako jedynego kandydata zdolnego do obrony suwerenności kraju. Dodatkowo, rosyjski wysłannik Tigran Garibian miał regularnie spotykać się z węgierskimi przedstawicielami mediów, przekazując im instrukcje od rosyjskich władz.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się w niedzielę 12 kwietnia. Według najnowszych sondaży, partia TISZA kierowana przez Petera Magyara ma największe szanse na zwycięstwo, uzyskując poparcie 51,3% wyborców, podczas gdy Fidesz cieszy się poparciem 40,1%.