Wstrząsająca wiadomość dotarła do Mysłowic. Społeczność I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki pogrążona jest w żałobie po śmierci 17-letniej Sandry. Uczennica zginęła w wyniku obrażeń odniesionych podczas szkolnej wycieczki do Austrii.
Do tragicznego w skutkach wypadku doszło 11 lutego podczas jazdy na snowboardzie. Sandra została przetransportowana do szpitala, gdzie przez blisko miesiąc lekarze walczyli o jej życie. Stan nastolatki był na tyle poważny, że konieczne było wprowadzenie jej w stan śpiączki farmakologicznej. Mimo wysiłków medyków i wsparcia bliskich, życia dziewczyny nie udało się uratować. Zmarła 3 marca.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, społeczność szkolna zjednoczyła się, by wesprzeć rodzinę Sandry. Uruchomiono specjalną zbiórkę na leczenie dziewczyny, jednak los okazał się okrutny.
„Dziś cała społeczność naszej szkoły zatrzymała się na chwilę w ciszy, by uczcić pamięć Sandry” – przekazało w oficjalnym komunikacie I Liceum Ogólnokształcące w Mysłowicach. „W skupieniu, bólu i wdzięczności za Jej obecność byliśmy razem – myślami przy Niej oraz przy Jej Rodzinie i Bliskich. Sandra na zawsze pozostanie częścią naszej szkolnej wspólnoty. Łączymy się w bólu z Rodziną Sandry”.
Tragedia wstrząsnęła również władzami miasta. Prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz w poruszającym wpisie na swoim profilu wyraził głęboki smutek z powodu śmierci Sandry. „Odejście dziewczyny to niewyobrażalna strata dla jej rodziny, bliskich, przyjaciół oraz szkolnej społeczności. Niech pamięć o Sandrze – Jej młodości, marzeniach i obecności w życiu wielu osób – pozostanie w naszych sercach” – napisał włodarz.
W geście solidarności i żałoby, na budynku Urzędu Miasta w Mysłowicach opuszczono flagę do połowy masztu. „Ten symboliczny gest jest wyrazem naszego współczucia oraz łączenia się w żałobie z wszystkimi dotkniętymi tą bolesną stratą” – czytamy w oświadczeniu urzędu.
Ta tragiczna historia przypomina, jak kruche jest życie i jak ważne jest dbanie o bezpieczeństwo, nawet podczas beztroskich wyjazdów. Dla mieszkańców Mysłowic, którzy często podróżują do pobliskich krajów alpejskich, jest to szczególnie bolesne przypomnienie o ryzyku związanym ze sportami zimowymi.