Prokuratura Regionalna w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Adamowi Andruszkiewiczowi, zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta RP. Zarzuty dotyczą rzekomego kierowania podrabianiem list poparcia dla kandydatów Ruchu Narodowego do sejmiku województwa podlaskiego w 2014 roku. Sam zainteresowany stanowczo zaprzecza stawianym mu zarzutom, określając je jako element walki politycznej i zemstę ze strony obecnego rządu.
Szczegółowe zarzuty prokuratury wobec wiceszefa KPRP
Według ustaleń Prokuratury Regionalnej w Lublinie, Adam Andruszkiewicz, będąc liderem Młodzieży Wszechpolskiej, w okresie od 15 września do 6 października 2014 roku w Białymstoku miał kierować podrabianiem list poparcia dla kandydatów Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Ruch Narodowy w okręgu wyborczym numer 3, w wyborach do Sejmiku Województwa Podlaskiego. Prokuratura zarzuca mu również bezprawne przetwarzanie danych osobowych na tych listach, co stanowi nadużycie w procesie sporządzania dokumentacji wyborczej. Jak przekazała rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie, Beata Syk-Jankowska, wyjaśnienia oskarżonego Pawła P. oraz pozycja Adama Andruszkiewicza w Młodzieży Wszechpolskiej, w tym jego rola w zbieraniu podpisów i odpowiedzialność za gromadzenie list, znajdują potwierdzenie w zeznaniach świadków. Biegli z zakresu badania pisma ręcznego wskazali na możliwość nakreślenia kilku podpisów przez samego Adama Andruszkiewicza, choć wiele z tych podpisów nie nadawało się do analizy porównawczej.
Dwie inne osoby oskarżone i przyznające się do winy
W tej samej sprawie zarzuty usłyszały również dwie inne osoby: 40-letni ekonomista Wojciech N. oraz 39-letni elektryk Paweł P. Obaj zostali oskarżeni o bezprawne przetwarzanie danych osobowych, posługiwanie się nielegalnie utworzonym zbiorem danych oraz podrabianie podpisów na listach poparcia. Jak ustalono, obaj mężczyźni przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Prokurator zawnioskował o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzania rozprawy dla tych dwóch osób, którym grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Reakcja Adama Andruszkiewicza: "Represje polityczne" i "zemsta"
Adam Andruszkiewicz konsekwentnie utrzymuje, że jest niewinny. W swoim oświadczeniu na platformie X podkreślił, że służbie Polsce poświęcił większość swojego życia, a obecny akt oskarżenia uważa za element represji politycznej wymierzonej w niego przez "układ rządzący". Polityk przypomniał swoje wcześniejsze stanowisko z lutego bieżącego roku, kiedy to poinformował o przedstawieniu mu zarzutu, wskazując na brak dowodów w postaci fałszowania podpisów, mimo długotrwałego śledztwa i wielu opinii grafologicznych. Andruszkiewicz twierdzi, że zarzut "kazałem to zrobić" jest "wyssana z palca bajeczka" użyta jako "polityczna pałka".
W rozmowie z Polsat News wiceszef Kancelarii Prezydenta wyraził przekonanie o swojej niewinności i cieszy się z możliwości obrony przed sądem, oceniając materiał dowodowy jako bardzo słaby. Zapewnił, że będzie stawiał się na każde wezwanie sądu. Andruszkiewicz zwrócił uwagę, że śledztwo nabrało tempa po jego powołaniu na stanowisko zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta, co interpretuje jako "zemstę za udział w kampanii wyborczej" Karola Nawrockiego i "element walki politycznej rządu z Kancelarią Prezydenta".
Historia śledztwa w sprawie list poparcia
Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się w listopadzie 2014 roku po zawiadomieniu Wojewódzkiej Komisji Wyborczej w Białymstoku. Początkowo prowadzone było przez Prokuraturę Rejonową Białystok-Południe, następnie od 2016 roku przez Prokuraturę Okręgową w Białymstoku. W lutym 2019 roku sprawa trafiła do Prokuratury Regionalnej w Lublinie, która wyznaczyła do jej prowadzenia Prokuraturę Okręgową w Lublinie. W październiku 2024 roku Prokuratura Regionalna w Lublinie ponownie przejęła śledztwo, koncentrując się na analizie 1761 podpisów na listach wyborczych, z czego 501 nadawało się do analizy porównawczej przez biegłych. W toku postępowania przesłuchano 1596 świadków i wydano 59 opinii biegłych. Status podejrzanego miało 9 osób, a sprawy 6 z nich wyłączono do odrębnych postępowań. Jak podawała Prokuratura Regionalna w Lublinie w lutym bieżącego roku, jeden z podejrzanych konsekwentnie wskazywał na udział Adama Andruszkiewicza w procederze podrabiania podpisów, potwierdzając swoje stanowisko również podczas konfrontacji.
Kontekst polityczny i znaczenie dla mieszkańców Polski
Adam Andruszkiewicz, polityk związany z Podlasiem, wcześniej pełnił funkcję wiceministra cyfryzacji w rządzie Zjednoczonej Prawicy, a także był aktywny w Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu Narodowym. Jego powołanie na stanowisko zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta miało miejsce w sierpniu ubiegłego roku. Sprawa ta nabiera szczególnego znaczenia w kontekście napięć politycznych między rządem a Kancelarią Prezydenta. Zarzuty stawiane osobie zajmującej tak wysokie stanowisko w administracji prezydenckiej mogą budzić zainteresowanie i niepokój obywateli, niezależnie od ich sympatii politycznych. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, sytuacja ta wpisuje się w szerszy kontekst politycznych sporów i wzajemnych oskarżeń między różnymi obozami politycznymi w Polsce. Wielu mieszkańców naszego kraju śledzi tego typu sprawy z uwagą, oczekując transparentności i rzetelności w działaniach instytucji państwowych oraz polityków. Decyzja sądu w tej sprawie będzie miała istotne znaczenie dla dalszego przebiegu kariery politycznej Adama Andruszkiewicza oraz dla postrzegania wymiaru sprawiedliwości w kontekście działań politycznych.
Redakcja poleca.to donosi, że sprawa ta jest złożona i wielowątkowa, a jej finał przed sądem z pewnością będzie przedmiotem dalszych doniesień medialnych. Ważne jest, aby w tej sytuacji kierować się faktami i dowodami przedstawianymi w toku postępowania sądowego, a nie jedynie emocjami czy interpretacjami politycznymi.
Źródło informacji: Info