Program SAFE, który jest tworzony i zamawiany bezpośrednio przez żołnierzy, stanowi absolutną konieczność dla polskiej armii – podkreślał Jacek Siewiera, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w programie "Debata Gozdyry". Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, odniósł się on również do spekulacji o rzekomym nacisku politycznym na wojskowych w kwestii promowania programu.
Wojsko potrzebuje pieniędzy na program SAFE
Jacek Siewiera, obecnie związany z amerykańskim think tankiem Atlantic Council, jednoznacznie stwierdził, że wojsko potrzebuje środków finansowych przeznaczonych na program SAFE. Były szef BBN zaznaczył, że przedstawiciele armii wielokrotnie sygnalizowali potrzebę realizacji tego projektu, zarówno na zamkniętych naradach, jak i za pośrednictwem mediów. „Przedstawiciele wojska wielokrotnie dawali to do zrozumienia – na tyle, na ile pozwala im mundur – że ten program jest konieczny” – powiedział Siewiera.
Zaufanie do żołnierzy i etos służby
Odnosząc się do doniesień o rzekomym „zmuszaniu” szefa Agencji Uzbrojenia do medialnego lobbingu na rzecz programu SAFE, Siewiera stanowczo odrzucił tę tezę, odwołując się do etosu żołnierskiej służby. „Kto jak kto, ale ta strona sceny politycznej powinna pamiętać, że trudno się zmusza żołnierzy do czegokolwiek. Żołnierz służy państwu, nie partiom politycznym” – podkreślił.
Siewiera argumentował, że to właśnie żołnierze będą odpowiedzialni za wykorzystanie sprzętu w potencjalnym konflikcie. „Jeśli więc żołnierz przygotowuje program i wskazuje, czym chce neutralizować przeciwnika – a w razie konieczności z jaką bronią chce ginąć – to zaufajmy tym żołnierzom” – zaapelował. Dodał, że oficer, który służy państwu, nie może kłamać dla polityków, ponieważ straciłby szacunek wśród swoich podwładnych, co jest dla żołnierza kluczowe.
Program SAFE jako uzupełnienie, nie alternatywa
Były szef BBN odniósł się również do propozycji programu „SAFE 0 proc.”, sugerując, że nie należy wybierać między mechanizmami unijnymi a inicjatywami prezydenta. Według Siewiery, Polska powinna wykorzystać wszelkie dostępne budżety. Przypomniał, że koszty eksploatacji sprzętu, jak czołgi Abrams, są wielokrotnie wyższe niż cena zakupu. „Jesteśmy w stanie zagospodarować oba programy. Dla dobra państwa: dajcie nam to wykorzystać” – przekonywał.
Europejska baza przemysłowa i standard NATO
Siewiera, powołując się na swoje rozmowy z amerykańskimi dowódcami, zaprzeczył, jakoby finansowanie unijne miało szkodzić relacjom z USA. Podkreślił, że Amerykanie oczekują od Europy zwiększenia zdolności produkcyjnych. „Konieczność rozwoju europejskiej bazy przemysłowej jest absolutnym priorytetem. Do tego właśnie strona amerykańska nas skłania” – stwierdził.
Jednocześnie były szef BBN przestrzegł przed tworzeniem odrębnej, „unijnej” standaryzacji sprzętu. „Standardem, który musi obowiązywać, jest standard natowski – tylko on gwarantuje, że będziemy mogli interoperacyjnie wykorzystywać ten sam sprzęt” – zaznaczył. Wskazał również na długie kolejki do zamówień u amerykańskich producentów, co czyni oferty z innych krajów, a także rozwój własnych zdolności, bardziej konkurencyjnymi.
Redakcja poleca.to donosi, że dyskusja o programie SAFE i jego znaczeniu dla bezpieczeństwa Polski nabiera tempa, a głosy doświadczonych wojskowych i ekspertów podkreślają jego kluczową rolę.