Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy dotyczącej programu SAFE wywołała burzę w studiu programu "Śniadanie Rymanowskiego". Posłanka Koalicji Obywatelskiej, Jolanta Niezgodzka, oceniła weto jako przekroczenie "nieprzekraczalnej granicy", sugerując, że działanie to służy interesom partyjnym Jarosława Kaczyńskiego i jest szkodliwe dla bezpieczeństwa państwa.
Europoseł PiS, Patryk Jaki, stanowczo odrzucił te zarzuty, nazywając je kłamstwem. Podkreślił, że zarówno program SAFE, jak i propozycja "polskiego SAFE 0 proc." mają na celu modernizację sił zbrojnych, a wybór tańszej opcji jest racjonalny. Kontrując, Niezgodzka zarzuciła prezydenckiemu projektowi brak konkretnych pieniędzy i gwarancji ich otrzymania, mimo rozbudowanej biurokracji.
Poseł Marcin Przydacz z Kancelarii Prezydenta skrytykował krytykę wobec prezydenta, nazywając jej autorów "obrzydliwymi cynikami". Podkreślił, że program SAFE to pożyczka, którą przez 45 lat spłacać będą przyszłe pokolenia, a nie, jak sugerował Donald Tusk, środki dostępne od ręki. Przydacz zwrócił uwagę na ryzyko zablokowania środków przez Komisję Europejską "pod byle pozorem" i konieczność ponownego błagania Brukseli o ich odblokowanie.
Rzecznik Konfederacji, Wojciech Machulski, wyraził sceptycyzm co do intencji Komisji Europejskiej, wskazując, że powód do zablokowania środków zawsze się znajdzie, jeśli będzie wola polityczna. Podkreślił potrzebę budowania własnego przemysłu obronnego i krytycznie ocenił obecne wydatki na obronność, nazywając je "dziadostwem polskiego państwa".
Z kolei posłanka Nowej Lewicy, Daria Popiołek, zasugerowała, że NBP, raportując straty, stosuje "kreatywną księgowość", a zaproponowane środki nie są realnymi funduszami. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, debata ujawniła głębokie podziały polityczne w ocenie kluczowej dla bezpieczeństwa kraju decyzji.