W obliczu trwającej ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu, wicepremier i szef MON Radosław Sikorski wystosował stanowczy apel do tanich linii lotniczych. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, resort domaga się od przewoźników, zarówno tych operujących z Polski, jak i z regionu Bliskiego Wschodu, wzięcia odpowiedzialności za swoich pasażerów.
W sobotę odbyło się międzyresortowe spotkanie zespołu koordynacyjnego dotyczące sytuacji kryzysowej na Bliskim Wschodzie. Po konferencji prasowej Radosław Sikorski podkreślił, że omówiono kwestie bezpieczeństwa w regionie. Szef MON przyznał, że otrzymano informację o zapowiedzi prezydenta Iranu o zaprzestaniu ataków na kraje Zatoki Perskiej, jednakże polscy przedstawiciele nie potwierdzają jeszcze tej informacji, wskazując na jej warunkowy i wciąż nierealizowany charakter.
Sytuacja Polaków przebywających w regionie, którzy utknęli z powodu blokad na bliskowschodnich hubach przesiadkowych, była jednym z kluczowych tematów spotkania. Wicepremier Sikorski zaznaczył, że rząd dysponuje różnymi metodami, aby egzekwować odpowiedzialność od linii lotniczych, nawet tych niebędących stricte polskimi przewoźnikami.
Według danych z godziny 11:00 w sobotę, do Polski powróciło już 6058 osób w ramach 32 lotów ewakuacyjnych. W akcję zaangażowane są Polskie Siły Powietrzne oraz PLL LOT. W sobotę wieczorem z Rijadu do Polski miało wrócić kolejnych około 290 obywateli. Rząd zapowiedział również uruchomienie dodatkowych połączeń z Bangkokiem od 11 marca, w odpowiedzi na potrzeby Polaków oczekujących na powrót z kierunków azjatyckich.
Informacje o sytuacji ewakuacyjnej i działaniach rządu są na bieżąco analizowane, a kolejne loty ewakuacyjne planowane są na poniedziałek.