Polscy fani sportów motorowych z nadzieją spoglądają na młodego Macieja Gładysza z Tarnowa, który coraz śmielej poczyna sobie na międzynarodowych torach wyścigowych. 17-letni talent zadebiutował w Formule 3, serii będącej zapleczem królowej motorsportu. Mimo młodego wieku i wciąż trwającej nauki, która w przyszłym roku zakończy się maturą, Gładysz już teraz mierzy się z wyzwaniami na torze, gdzie prędkości sięgają 300 km/h. Jak sam przyznaje, czeka go również zupełnie inne wyzwanie – zdobycie prawa jazdy.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Maciej Gładysz był jedynym Polakiem startującym w zawodach FIA Formuły 3 w Australii. Jego debiut wypadł imponująco – po zajęciu czwartego miejsca w kwalifikacjach, w niedzielnym wyścigu zajął doskonałą piątą pozycję, niewiele brakowało do podium. W sezonie 2026 młody kierowca będzie reprezentował barwy renomowanego francuskiego zespołu ART Grand Prix, który w przeszłości szkolił takie gwiazdy jak Lewis Hamilton, Charles Leclerc czy George Russell.
Podczas wywiadu dla Interia Sport, Maciej Gładysz podzielił się swoimi wrażeniami po weekendzie w Melbourne. "Czuję lekki niedosyt, bo mogłem pojechać lepiej w wyścigu głównym" – przyznał młody kierowca, podkreślając, że zawody były cenną lekcją i wskazały obszary wymagające poprawy. Wyjaśnił również, że mimo startu z czwartej pozycji, okoliczności takie jak obecność samochodu bezpieczeństwa wpłynęły na ostateczny wynik. "Wiem, że mogłem pojechać lepiej" – dodał z nutą refleksji.
Młody kierowca potwierdził odczuwalną różnicę między poziomem Eurocupu a Formuły 3, zwłaszcza pod względem prędkości. "W F3 na prostych osiągamy około 280 km/h, a na torze Monza nawet do 300 km/h, więc ten przeskok jest odczuwalny" – wyjaśnił Gładysz. Zwrócił także uwagę na większą złożoność procedur związanych z rozgrzewaniem opon i zarządzaniem nimi podczas wyścigu, co wymaga zwracania uwagi na znacznie więcej szczegółów.
Gładysz wspomniał również o trudnym początku poprzedniego roku, kiedy to dochodził do siebie po poważnym wypadku na torze w Barcelonie. "Złamałem obie ręce, przeszedłem dwie operacje i był to dla mnie bardzo ciężki okres" – opisał. Mimo początkowych problemów z siłą i konieczności dostosowania bolidu przez zespół, powrócił do rywalizacji, wygrywając wyścig w Jerez, co nazwał "świetnym uczuciem". Obecnie nie odczuwa już znaczących skutków wypadku, poza sporadycznymi, lekkimi bólami, które znikają podczas jazdy.
Pochodzący z rodziny o bogatych tradycjach sportowych, Maciej Gładysz od najmłodszych lat był zanurzony w świecie motorsportu. "Mój dziadek startował w rajdach, a mój tata, wujek oraz moja siostra, ścigali się w wyścigach" – podkreślił, wyrażając wdzięczność rodzinie za wprowadzenie go w ten sport. Odniósł się także do swojego "polsko-amerykańskiego" dziedzictwa, wyjaśniając, że jego ojciec, dziadek i pradziadek mieszkali w Stanach Zjednoczonych, choć ostatecznie rodzina osiedliła się w Polsce.
Pomimo możliwości przeprowadzki bliżej torów wyścigowych, Gładysz pozostaje wierny Tarnowowi. "Jestem bardzo zadowolony z miejsca, w którym mieszkam i nie zmieniałbym go na inne" – stwierdził, ceniąc spokój miasta. Podkreślił, że sport traktuje przede wszystkim jako pasję, choć zdaje sobie sprawę, że jest to jego praca. "Bardzo ważne jest, żeby czerpać z tego radość" – zaznaczył.
Kariera w motorsporcie wymusiła na Gładyszu szybsze dojrzewanie. "Od najmłodszych lat miałem dużo obowiązków – pracowałem z inżynierami, uczyłem się języka angielskiego i często wyjeżdżałem" – powiedział. Obecnie jego edukacja odbywa się w trybie indywidualnym, co ułatwia pogodzenie nauki z intensywnym grafikiem sportowym. Maturę planuje zdać za rok.
Warto podkreślić, że mimo osiągania prędkości rzędu 280-300 km/h na torze, 17-latek obecnie jest w trakcie zdobywania prawa jazdy. "Mam teraz lekcje, robię też testy teoretyczne" – poinformował, przyznając, że teoria może okazać się większym wyzwaniem niż sama jazda. "Nie sprawia mi to problemu, choć rzeczywiście, jest to zupełnie inne doświadczenie niż jazda po torze wyścigowym" – dodał, porównując jazdę w zwykłym samochodzie do tej w bolidzie.
Odnosząc się do porównań z Robertem Kubicą, Gładysz zachowuje pokorę. "Staram się przede wszystkim motywować sam siebie i patrzeć na własny rozwój" – stwierdził. Choć ma nadzieję zostać drugim Polakiem w Formule 1, pragnie pozostać sobą: "pozostanę po prostu pierwszym 'Gładyszem'". Jego cele na najbliższy czas to spokój i pokora.
Wielu mieszkańców naszego regionu, podobnie jak kibice w całej Polsce, z zainteresowaniem śledzi karierę Macieja Gładysza. Jego sukcesy w Formule 3 mogą inspirować młodych ludzi do podążania za swoimi marzeniami, niezależnie od wyzwań. Droga do elity sportów motorowych jest długa i wymaga ogromnego poświęcenia, ale postawa młodego kierowcy z Tarnowa pokazuje, że dzięki determinacji i talentowi można osiągnąć sukces.