Półfinałowy bieg na 800 metrów podczas halowych mistrzostw świata okazał się dla Anny Wielgosz trudnym wyzwaniem. Polka, która niedawno była bliska pobicia rekordu kraju, stanęła w nim w szranki z Keely Hodgkinson, aktualną rekordzistką świata na tym dystansie. Choć Wielgosz ambitnie podążała za Brytyjką, ostatecznie nie zdołała awansować do finału, plasując się na czwartym miejscu w swojej serii.
Wydarzenia z biegu półfinałowego miały miejsce w Toruniu, gdzie zgromadziła się światowa czołówka lekkoatletów. Celem Anny Wielgosz był awans do finału, co samo w sobie stanowiłoby znaczące osiągnięcie, zwłaszcza po piątym miejscu rok wcześniej w Nankinie. Jednak skład półfinałowej serii, w której znalazła się między innymi faworytka Keely Hodgkinson, zapowiadał zaciętą walkę o dwa premiowane miejsca.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Keely Hodgkinson, zaledwie 24-letnia Brytyjka, niedawno ustanowiła nowy halowy rekord świata na 800 metrów, uzyskując czas 1:54.87. Jej osiągnięcia, w tym olimpijskie złoto i srebro, czynią ją jedną z głównych kandydatek do medalu w Toruniu. Choć Wielgosz starała się utrzymać tempo narzucone przez Hodgkinson, dwie inne zawodniczki – Amerykanka Addison Wiley i Włoszka Eloisa Coiro – okazały się szybsze. Wiley uzyskała czas 1:58.75, co zapewniło jej awans i nowy rekord życiowy, podobnie jak Coiro, która zakończyła bieg z czasem 1:59.33.
Anna Wielgosz, która uzyskała czas 2:00.48, przyznała po biegu, że odczuwa mieszane uczucia. „Taki był mój plan. Cieszyłam się już ze wspólnych biegów z Keely, lubię jak ona nadaje tempo. A tu się dałam zaskoczyć, gdy Keely pobiegła, a mnie przeskoczyła Amerykanka. Straciłam rytm. Może ten wczorajszy sprint na finiszu za dużo kosztował” – powiedziała lekkoatletka w rozmowie z TVP Sport. Mimo rozczarowania brakiem awansu i nieudanym atakiem na rekord Polski, Wielgosz podkreśliła, że nie poddaje się i z nadzieją patrzy na nadchodzący sezon letni.
Dla mieszkańców naszego regionu, sukcesy Anny Wielgosz są powodem do dumy i inspiracją. Jej determinacja i walka na najwyższym światowym poziomie pokazują, że ciężka praca i pasja mogą prowadzić do wybitnych osiągnięć. Choć tym razem zabrakło awansu do finału, postawa naszej reprezentantki pokazuje jej potencjał i zapowiada emocjonujące występy w przyszłości.
W finale rywalizować będą Keely Hodgkinson, Addison Wiley, a także Hayley Kitching (Australia), Clara Liberman (Francja), Audrey Werro (Szwajcaria) i Nigist Getachew (Etiopia).