Fani FAME MMA z zapartym tchem śledzili materiały promujące zbliżającą się galę "Icons". W formacie "FACE2FACE" doszło do dwóch pojedynków pokazowych, z których jeden zakończył się spektakularną porażką jednego z bardziej rozpoznawalnych zawodników federacji. Dariusz "Daro Lew" Kaźmierczuk padł na deski po zaledwie 20 sekundach walki.
Gala FAME MMA 30: Icons odbędzie się już 21 marca w PreZero Arenie w Gliwicach. Wśród potwierdzonych gwiazd znaleźli się m.in. Akop Szostak, Jakub "Kubańczyk" Flas, Denis Labryga, Makhmud Muradov, Marta Linkiewicz i Izabela Badurek.
Promocji wydarzenia towarzyszą specjalne programy, które nie tylko przypominają historię organizacji, ale także dostarczają emocji poprzez kontrowersyjne starcia.
Jednym z zawodników, który przez lata budował rozpoznawalność FAME MMA, jest Dariusz "Daro Lew" Kaźmierczuk. Mimo niechlubnego bilansu dwudziestu porażek na początku swojej kariery w federacji, gdzie większość walk kończyła się w pierwszej rundzie, Kaźmierczukowi udało się odnotować trzy zwycięstwa, co stanowi jego dotychczasowy rekord.
Podczas poniedziałkowego odcinka "FACE2FACE" organizacja postanowiła przypomnieć o "Daro Lewie", aranżując jego pojedynek bokserski. Pierwotnie rywalem Kaźmierczuka miał być Przemysław "Sportowy Brat" Liczkowski, jednak kontuzja wykluczyła go z walki. W ostatniej chwili w jego miejsce wszedł Emil Guz, znany z "walki rycerzy".
Starcie nie trwało długo. Już po 20 sekundach od rozpoczęcia pojedynku, po szarży "Daro Lwa", Emil Guz trafił Kaźmierczuka potężnym prawym sierpem w głowę. Zawodnik bezwładnie osunął się na matę. Federacja FAME MMA w żartobliwym tonie skomentowała ten moment na platformie X, porównując nokaut do ogłuszania karpia.
Kariera Dariusza Kaźmierczuka wydaje się powoli dobiegać końca. W tym roku skończy 53 lata, a jego ostatni profesjonalny pojedynek na gali MMA Attack 6 zakończył się porażką. FAME MMA również nie uwzględnia go w swoich planach na rok 2025, co sugeruje zakończenie jego aktywności w tej federacji.