
W przededniu tysięcznika w Indian Wells wielkie emocje w meksykańskiej Meridzie zafundowała nam Magdalena Fręch. W nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego nasza reprezentantka walczyła o awans do finału turnieju rangi WTA 500. Jej przeciwniczką okazała się mistrzyni Australian Open 2026 w deblu - Shuai Zhang. Zawodniczka klubu KS Górnik Bytom miała cztery meczbole w drugim secie, ale ostatecznie zwyciężyła w trzech - 6:2, 6:7(6), 6:3. Wiemy, z kim może się zmierzyć w spotkaniu o tytuł.

Meksykańskie rozgrywki znów przyniosły błysk po stronie Magdaleny Fręch. Po raz pierwszy od niespełna 18 miesięcy zawodniczka klubu KS Górnik Bytom ponownie zameldowała się w półfinale głównego cyklu WTA. Poprzedni taki przypadek miał miejsce... podczas imprezy rangi "500" w Guadalajarze w 2024 roku, gdzie Polka sięgała po swój największy tytuł w dotychczasowej karierze. Droga do najlepszej "4" rozgrywek w Meridzie wiodła przez arcytrudny pojedynek z Marie Bouzkovą. Nasza reprezentantka wygrała to spotkanie po 178 minutach walki - 6:3, 4:6, 6:3.
Zobacz również:
Hubert Hurkacz Seria porażek Hurkacza, a teraz komunikat ws. Indian Wells. Trener ujawnił
Mateusz Stańczyk28-latka dostała około dobę na regenerację przed dzisiejszą batalią o awans do decydującego starcia. Rywalką 57. rakiety świata okazała się notowana o 29 miejsc niżej Shuai Zhang. Chinka musiała inaugurować zmagania od eliminacji. Co ciekawe, zapoczątkowała je od starcia z Polką - Katarzyną Piter. Zawodniczka z Azji triumfowała w tamtym starciu 6:3, 6:4. I tak się rozpędziła, że nie straciła jak dotąd ani jednego seta, pokonując po drodze m.in. Emmę Navarro.
37-latka ma na swoim koncie dwa tytuły wywalczone w tym sezonie - ale oba w deblu. Najpierw wygrała turniej w WTA 500 w Adelajdzie w duecie z Kateriną Siniakovą, a następnie okazała się najlepsza podczas Australian Open - grając w parze z Elise Mertens. Dotychczas Fręch i Zhang spotykały się ze sobą w singlu trzykrotnie - za każdym razem rywalizowały na dystansie dwóch setów. Bilans wynosił do tej pory 2-1 na korzyść Shuai. Dzisiaj Magdalena stanęła przed szansą, by wyrównać rachunki z Chinką.
Zobacz również:
Tenis Fręch zachwyca w Meksyku. Inna Polka już zagrała o finał, dwa sety i koniec
Wojciech KulakWTA Merida: Magdalena Fręch kontra Shuai Zhang w półfinale
Mecz rozpoczął się od serwisu Fręch. Rywalka od razu szukała przejęcia inicjatywy w wymianach. Zhang posyłała agresywne piłki, zwłaszcza z returnu. To zaowocowało szybkim przełamaniem na korzyść Chinki. Po zmianie stron do głosu doszła Magdalena. Nasza reprezentantka wypracowała sobie dwa break pointy po świetnym returnie. Potem błąd zanotowała Shuai i nastąpiło wyrównanie. Polka coraz lepiej zaczęła sobie radzić w trakcie wymian, potrafiła wytrącać przeciwniczkę z rytmu mocnych uderzeń. Efektem tego były break pointy na 3:1. Zawodniczka z Azji przez długi czas wychodziła z opresji na własnych warunkach, miała nawet piłki na remis.
Mimo to gem trwał. W pewnym momencie mistrzyni tegorocznego Australian Open w deblu zanotowała zaskakującą pomyłkę przy smeczu. Dzięki temu Fręch dostała jeszcze jedną szansę na przełamanie. Podczas akcji więcej spokoju zachowała tenisistka klubu KS Górnik Bytom. Ostatecznie Polka powiększyła przewagę do dwóch "oczek". Tuż przed zmianą stron pachniało odrobieniem straty breaka przez Zhang. Po podwójnym błędzie serwisowym Magdaleny pojawiły się dwie szanse dla rywalki. Mimo to nasza reprezentantka wyszła z opresji, a rozdanie zakończyła efektownie - asem. Na tablicy wyników pojawił się rezultat 4:1.
Shuai poszukiwała swojej okazji na zniwelowanie różnicy, ale Fręch bardzo dobrze kontrolowała sytuację na korcie. Polka zakończyła partię na własną korzyść już podczas ósmego gema. Chinka wyraźnie pogubiła się w pierwszych akcjach, popełniła kilka błędów. To zaowocowało trzema setbolami z rzędu dla naszej reprezentantki. Dwa udało się zniwelować zawodniczce z Azji, ale przy trzecim zobaczyliśmy kolejną pomyłkę Zhang, która oznaczała wygranie premierowej odsłony 6:2 przez Magdalenę.
Zobacz również:
Tenis WTA nie zamierza milczeć ws. Polki. Tego nie zapomną, to był bolesny cios
Katarzyna KoprowiczNa początku drugiej części pojedynku zawodniczka klubu KS Górnik Bytom próbowała pójść za ciosem. Był nawet break point na 2:0, ale ostatecznie Shuai doprowadziła do remisu. Ten moment jakby zahartował 37-latkę na kolejne minuty. Tuż przed zmianą stron to Chinka dostała swoje szanse na przełamanie. Przy drugiej trafiła w samą linię, a piłka złapała taki uślizg, że Magdalena nie była w stanie już odpowiedzieć. Chwilę później zrobiło się już 3:1 dla Zhang. Doświadczona tenisistka złapała wiatr w żagle. Fręch szukała powrotnego przełamania podczas szóstego rozdania, ale mimo walki na przewagi, rywalka skutecznie zakończyła gema i dorzuciła czwarte "oczko" do swojego dorobku.
W następnych minutach 28-latka odrobiła jednak stratę. W ósmym rozdaniu dopisało jej szczęście, bowiem po zagraniu od taśmy wypracowała sobie dwa break pointy. Po drugiej okazji doszło do remisu. Potem Magdalena utrzymała swoje podanie i znalazła się o jeden gem od wygrania spotkania. Po zmianie stron zawodniczka klubu KS Górnik Bytom doczekała się dwóch meczboli - i to z rzędu. Nie udało się jednak wykorzystać żadnego z nich. W dalszej fazie Zhang odwróciła losy rozdania i zrobiło się 5:5.
Na szczęście Polka szybko wyrzuciła z głowy tę sytuację i po chwili w pewnym stylu zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka. Jedyny punkt straciła po podwójnym błędzie serwisowym, przy stanie 40-0. Ostatecznie doszło do decydującej rozgrywki. Ta rozpoczęła się po myśli Shuai, bowiem Chinka zgarnęła dwa punkty na starcie. Przy zmianie stron to jednak Magdalena znajdowała się na prowadzeniu. W dalszej fazie Fręch kontrolowała dwa "oczka" przewagi i dzięki temu przy stanie 6-4 miała kolejne dwa meczbole. Niestety, znów zabrakło postawienia przysłowiowej "kropki nad i". Zhang nie bała się ryzyka w trudnej sytuacji i dostała za to nagrodę. Wygrała cztery akcje z rzędu i wynikiem 7:6(6) doprowadziła do trzeciej odsłony pojedynku.
Zobacz również:
Tenis Celt zdradził marzenie podopiecznej. Kolejna granica już pokonana
Andrzej GrupaDecydująca część rozpoczęła się bardzo dobrze z perspektywy Fręch, bowiem już na "dzień dobry" zgarnęła przełamanie, wykorzystując lekkie rozregulowanie Chinki. Po zmianie stron doszło jednak do powrotnego breaka. Zhang znów wróciła do lepszej gry, posłała kilka dobrych piłek. Nie poszła za tym kontynuacja. Festiwal przełamań trwał - na finiszu trzeciego gema Magdalena posłała uderzenie kończące z returnu. Obie tenisistki walczyły już także ze zmęczeniem, na zegarze wybiły ponad dwie godziny gry. Trener Andrzej Kobierski próbował pobudzać swoją podopieczną do dalszej walki. Niestety, w trakcie czwartego rozdania Polka znów wpadła w tarapaty. Pojawiły się trzy break pointy dla Shuai - dwa udało się zniwelować, ale przy trzecim Fręch wyrzuciła piłkę poza kort.
Ostatecznie to mistrzyni deblowego Australian Open jako pierwsza utrzymała podanie w trzecim secie i wyszła na prowadzenie 3:2. Po zmianie stron Magdalena w łatwy sposób doprowadziła do remisu, a następnie ruszyła po przełamanie. W trakcie siódmego gema to jednak Zhang miała najpierw piłkę na 4:3. Później doszło do równowagi i niezwykłej wymiany, składającej się z kilkudziesięciu uderzeń. Ogromne poświęcenie Polki przyniosło nagrodę. To Shuai popełniła błąd i pojawił się break point dla naszej reprezentantki. Chinka zanotowała jeszcze jedną pomyłkę, dzięki czemu 28-latka znów znalazła się z przodu w trzeciej partii.
Emocje nie ustawały. Ósme rozdanie rozpoczęło się bardzo dobrze z perspektywy Fręch, bowiem prowadziła 40-15 i miała dwie szanse na 5:3. Rywalka nie dawała jednak za wygraną. 37-latka zgarnęła trzy następne punkty i wypracowała sobie break pointa na 4:4. Rollercoaster trwał - raz jedna, raz druga zawodniczka generowała okazje na zamknięcie gema. Ostatecznie Magdalena utrzymała swoje podanie i znów znalazła się blisko mety. W dziewiątym gemie udało się zwieńczyć pojedynek. Polka zgarnęła przełamanie ze stanu 15-30 i po 154 minutach walki zapewniła sobie zwycięstwo 6:2, 6:7(6), 6:3. O tytuł WTA 500 w Meridzie powalczy z triumfatorką meczu Jasmine Paolini - Cristina Bucsa. Nasza reprezentantka ma już zagwarantowany awans do TOP 40 rankingu (w nieoficjalnym zestawieniu "na żywo" jest na 35. miejscu).
Zobacz również:
Tenis Poruszenie w Dubaju. Rosjanin może się cieszyć, już wszystko jasne
Amanda Gawron- Fręch zachwyca w Meksyku. Inna Polka już zagrała o finał, dwa sety i koniec
- WTA nie zamierza milczeć ws. Polki. Tego nie zapomną, to był bolesny cios
- Seria porażek Hurkacza, a teraz komunikat ws. Indian Wells. Trener ujawnił



Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nasDołącz do nasWTAMagdalena FręchShuai ZhangWTA Merida