Zbliżające się mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów dla FC Barcelony i Realu Madryt zapowiadają się niezwykle emocjonująco. Zanim jednak dojdzie do starć z angielskimi potentatami, szkoleniowiec młodzieżowej drużyny Realu Madryt, Alvaro Arbeloa, postanowił odnieść się do słów prezesa Barcelony, Joana Laporty, dotyczących tzw. afery Negreiry.
Wymiana uprzejmości przed kluczowymi starciami
Rywalizacja pomiędzy FC Barceloną a Realem Madryt od zawsze elektryzuje kibiców. Obecnie "Duma Katalonii" prowadzi w ligowej tabeli z czterema punktami przewagi nad "Królewskimi". Kluczowe dla losów mistrzostwa może okazać się bezpośrednie starcie zaplanowane na 10 maja.
Jednak zanim dojdzie do ligowego "El Clasico", oba zespoły skupiają się na rozgrywkach Ligi Mistrzów. FC Barcelona zmierzy się z Newcastle United, a Real Madryt stanie naprzeciwko Manchesteru City. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, atmosfera wokół tych spotkań jest napięta nie tylko na boisku.
Alvaro Arbeloa, w przeszłości związany z Realem Madryt jako zawodnik, na przedmeczowej konferencji prasowej nie powstrzymał się od komentarza dotyczącego wypowiedzi Joana Laporty. Prezes Barcelony sugerował w wywiadzie dla COPE, że osoby związane z Realem miały mieć wpływ na obsadę stanowiska szefa Komitetu Technicznego Sędziów.
Odpowiedź Arbeloi była błyskawiczna i dosadna: - Kto to powiedział? Cóż, chyba to kandydat Laporta był tym, który zwiększył 4-krotnie wypłaty dla Negreiry, więc też nie trzeba mówić wiele więcej w tej sprawie - stwierdził szkoleniowiec.
Jak Redakcja poleca.to donosi, te słowa z pewnością podgrzeją atmosferę przed wtorkowym meczem Barcelony z Newcastle United (godzina 21:00) i środowym starciem Realu z Manchesterem City (również 21:00).
Wielu mieszkańców naszego regionu śledzi zmagania hiszpańskich gigantów. Ewentualne starcie tych drużyn w dalszych etapach Ligi Mistrzów jest jednym z najbardziej wyczekiwanych scenariuszy, a napięcia budowane na konferencjach prasowych tylko dodają pikanterii tym rozgrywkom.