Gala FAME MMA 30, zaplanowana na 21 marca na PreZero Arenie w Gliwicach, miała zgromadzić największe gwiazdy freak fightów. Ku zaskoczeniu wielu, w gronie potencjalnych uczestników nie pojawiło się nazwisko Arkadiusza Tańculi, jednej z legend organizacji. Jak sam zawodnik przyznał, nie otrzymał nawet zapytania o potencjalną walkę.
Arkadiusz Tańcula przez lata był filarem FAME MMA, a jego pojedynki, zwłaszcza te z rodziną Murańskich, na stałe wpisały się w historię polskich gal freak fightowych. Mimo to, jego ostatnia walka w tej federacji miała miejsce blisko dwa lata temu, na FAME MMA 22, gdzie przegrał przez techniczny nokaut z Piotrem Tyburskim.
Obecnie Tańcula jest związany z organizacją Prime MMA, gdzie stoczył cztery pojedynki, notując dwa zwycięstwa i dwie porażki. Wziął tam również na siebie obowiązki medialnego włodarza, przejmując je od Kasjusza Życińskiego.
W ostatnim wywiadzie dla kanału "FightsportPL" Tańcula odniósł się do możliwości swojego występu na FAME MMA 30. Zawodnik jednoznacznie stwierdził, że żadna oferta z FAME MMA nie wpłynęła. Zasugerował, że powodem może być jego zaangażowanie w szeregi konkurencyjnej organizacji.
"FAME MMA nie odzywa się do mnie w tej sprawie. [...] Oni uważają, że my [Prime MMA] prowadzimy jakąś konkurencję między sobą, że się nie lubimy. Jakieś takie dziwne rzeczy. Ja cały czas powtarzam, gdzie tylko mogę, że życzę im dobrze. Jeżeli przychodzi przypływ do mariny, to wszystkie statki podnosi do góry. Jeżeli oni będą mieli się dobrze, to my też" – powiedział Tańcula.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, zawodnik sugeruje, że obie federacje mogłyby współpracować, zamiast postrzegać się jako bezpośrednią konkurencję. Wydaje się jednak, że FAME MMA, największa organizacja freak fightowa w Polsce, nie jest obecnie zainteresowana takim scenariuszem. Mimo to, Tańcula zapowiedział, że jego potencjalny powrót do oktagonu może nastąpić w czerwcu, najprawdopodobniej w barwach Prime MMA.