Czeski siatkarz Patrik Indra, który w poprzednim sezonie błyszczał w barwach Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa, zdobywając nagrodę dla najlepszego obcokrajowca PlusLigi i prowadząc zespół do play-offów, przeżywa obecnie niezwykle trudny okres. Drużyna z Częstochowy notuje serię porażek i walczy o utrzymanie w lidze, co jest dla Indry zupełnie nowym i zaskakującym doświadczeniem.
Patrik Indra przeniósł się do Polski w 2024 roku, stając się od razu jedną z największych gwiazd PlusLigi. Jego skuteczność na parkiecie i umiejętność prowadzenia zespołu do zwycięstw zachwyciły kibiców. Po udanym pierwszym sezonie, w którym drużyna z Częstochowy znalazła się w czołowej ósemce i dotarła do ćwierćfinału Pucharu Polski, a sam Indra został najskuteczniejszym siatkarzem ligi, wydawało się, że zespół będzie kontynuował dobrą passę. Wzmocnienia w postaci Jakuba Nowaka i Luciano De Cecco miały jeszcze bardziej wzmocnić drużynę.
Jednak obecny sezon okazał się dla zespołu z Częstochowy koszmarem. Politechnika seryjnie przegrywa mecze, notując zaledwie cztery zwycięstwa w 22 dotychczasowych spotkaniach. Drużyna znajduje się na dobrej drodze do spadku z rozgrywek, a ta opłakana sytuacja jest szokiem nie tylko dla fanów, ale i dla samych zawodników.
„To jest coś niesamowitego, wręcz nie do uwierzenia. Zawsze jak zdobędziemy jakieś punkty, czy jak wygramy mecz, to wszyscy, którzy są blisko nas w tabeli, też wygrywają. Nieprawdopodobny jest ten sezon i naprawdę w najczarniejszych snach tego bym nie przewidział” – wyznał czeski siatkarz w rozmowie z portalem plusliga.pl.
Indra, który ma na swoim koncie dwa mistrzostwa Czech i dwa wicemistrzostwa ligi francuskiej, podkreśla, że nigdy wcześniej nie znalazł się w podobnej sytuacji. „Nigdy w życiu nie miałem jeszcze takiej sytuacji, bo zawsze grałem w drużynach, które grały o mistrzostwo i występowały w play-offach. Nie miałem do tej pory sezonu, kiedy nie zagrałem w play-offach. To będzie pierwszy taki sezon. W ogóle nie jestem przyzwyczajony do tego, żeby tak często przegrywać. Naprawdę to jest bardzo ciężkie dla głowy” – przyznał.
Mimo trudnej sytuacji, Indra widzi pozytywne aspekty w grze zespołu. „Szczerze powiem, że ostatnich kilka meczów gramy naprawdę dobrze, tylko zawsze trochę nam brakuje do zwycięstwa. Może jest to odrobinę szczęścia, bo jak już mamy zaciętą końcówkę, to praktycznie zawsze przegrywamy. Trochę nas to męczy, ale próbujemy walczyć do końca. Mam nadzieję, że jeszcze się uda wygrać jakiś bardzo ważny mecz, no i oczywiście, że się utrzymamy” – dodał.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, dla mieszkańców Częstochowy sytuacja drużyny siatkarskiej jest sporym rozczarowaniem. Po sukcesach poprzedniego sezonu, wielu liczyło na kolejne emocjonujące rozgrywki. Obecna walka o utrzymanie budzi jednak nadzieję na powrót do lepszej formy i uniknięcie spadku, co byłoby znacznym ciosem dla sportowych aspiracji miasta.
Przed podopiecznymi trenera Ljubomira Travicy pozostały jeszcze cztery mecze fazy zasadniczej. Kolejne spotkanie rozegrają w piątek 6 marca, mierząc się z silną drużyną ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle.