Wydawało się, że przyszłość Hansiego Flicka w FC Barcelonie jest już przesądzona, a sam szkoleniowiec ma przedłużyć kontrakt. Jednak podczas konferencji prasowej przed rewanżowym meczem Ligi Mistrzów z Newcastle, niemiecki trener wygłosił zaskakujące oświadczenie. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Flick ogłosił, że obecny klub będzie jego ostatnim w karierze trenerskiej.
Choć prezes klubu, Joan Laporta, zapowiedział chęć przedłużenia umowy z Flickiem do 2027 roku, podkreślając dobre relacje i wspólne plany, trener ostudził nastroje. Zapytany o przedłużenie kontraktu, odparł, że nie jest to odpowiedni moment na takie rozmowy. "Jestem tu bardzo szczęśliwy, ale muszę porozmawiać z rodziną" – stwierdził, jednocześnie dodając, że czuje się w Barcelonie jak w wielkiej rodzinie.
Jednak w dalszej części konferencji, Flick wypowiedział słowa, które odbiły się szerokim echem: "Nie myślę o odejściu gdzie indziej. To będzie mój ostatni klub, moja ostatnia praca i jestem z tego powodu zachwycony". Ta deklaracja, choć niespodziewana, podkreśla jego zaangażowanie w projekt FC Barcelony.
Podczas rozmowy z dziennikarzami poruszono również temat Roberta Lewandowskiego. Flick zaznaczył, że kluczowe dla osiągnięcia celów drużyny będzie utrzymanie wysokiej formy zarówno Polaka, jak i Ferrana Torresa do końca sezonu. "Potrzebujemy Ferrana i Lewandowskiego w najlepszej formie do końca sezonu, aby osiągnąć nasze cele. To dla nas kluczowe" – podkreślił szkoleniowiec, wskazując na Polaka jako ważny element strategii zespołu.
Decyzja Hansiego Flicka o zakończeniu kariery trenerskiej po pracy w Barcelonie jest bez wątpienia jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich dni w świecie futbolu. Dla kibiców Blaugrany oznacza to, że ich zespół będzie miał trenera w pełni skupionego na osiągnięciu sukcesów w najbliższych latach.