Wielkie rozczarowanie dla polskich fanów tenisa. Mimo że Iga Świątek rozpoczyna swój udział w turnieju WTA 1000 w Miami od drugiej rundy, jasne stało się, że nie dojdzie do potencjalnego rewanżu za Australian Open z zeszłego roku. Decydujące okazało się starcie pierwszej rundy, w którym nieoczekiwanie odpadła utytułowana Czeszka, Katerina Siniakova.
Siniakova, która jeszcze niedawno triumfowała w deblu w Indian Wells, a wcześniej w singlu wyeliminowała młodą gwiazdę Mirrę Andriejewą, nie sprostała w Miami Kolumbijce Camilii Osorio. Mecz trwał zaledwie 79 minut. Osorio zdominowała pierwszego seta, wygrywając go 6:1. W drugim secie Czeszka nawiązała walkę i miała nawet przewagę przełamania, prowadząc 4:2. Jednak Kolumbijka zdołała odwrócić losy seta, wygrywając cztery kolejne gemy i całe spotkanie 6:1, 6:4.
Porażka Siniakovej oznacza, że nie dojdzie do jej starcia z Igą Świątek w kolejnych rundach turnieju. Polka, która jest rozstawiona z numerem 1, w drugiej rundzie zmierzy się z rodaczką Magdą Linette. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, dla Świątek turniej w Miami jest szansą na zrehabilitowanie się za wcześniejsze niepowodzenia w Indian Wells, gdzie jej marsz zatrzymała Elina Switolina.
Dla mieszkańców naszego regionu, śledzących karierę Igi Świątek, ta informacja jest istotna, ponieważ pokazuje nieprzewidywalność tenisa i siłę rywalek, z którymi Polka musi się mierzyć na najwyższym poziomie. Każdy mecz to potencjalne starcie z nową, groźną przeciwniczką, a sukcesy w turniejach tej rangi wymagają nie tylko talentu, ale i żelaznej konsekwencji oraz odporności psychicznej.
Redakcja poleca.to donosi, że mimo tej potencjalnej przeszkody, Iga Świątek nadal jest jedną z głównych kandydatek do zwycięstwa w Miami. Jej droga do tytułu będzie jednak wymagała pokonania kolejnych utalentowanych zawodniczek.