Iga Świątek, polska gwiazda tenisa, po pewnym zwycięstwie nad Karoliną Muchovą w turnieju WTA 1000 w Indian Wells, podzieliła się zaskakującym wyznaniem podczas konferencji prasowej. Choć na korcie prezentuje się znakomicie, okazuje się, że w życiu codziennym ma pewną słabość, która dla niej samej stanowi prawdziwą katastrofę.
Zapytana o potencjalne hobby i sposoby na spędzanie wolnego czasu, które mogłyby być problematyczne dla profesjonalnej sportsmenki, Iga Świątek przyznała, że próbowała swoich sił w wypiekach. Inspiracją była jej siostra, która świetnie radzi sobie w kuchni, podobnie jak reszta rodziny. Niestety, dla Igi okazało się to kompletnym niepowodzeniem.
„Próbowałam coś upiec i skończyło się katastrofą. Po prostu reszta wszystko wywaliła do kosza bez zastanowienia i rozumiałam to. Totalnie to złapałam. To nie nadawało się do jedzenia” – wyznała tenisistka, podkreślając, że jej kulinarne próby były tak nieudane, że nikt nie był w stanie tego zjeść.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, sama zawodniczka określiła siebie jako osobę „koszmarną” w tej dziedzinie. Przyznała również, że inne próby rozwijania hobby kończyły się „śmiercią naturalną” z braku konsekwencji i czasu, co jest częstym wyzwaniem dla sportowców na najwyższym poziomie.
Wielu mieszkańców Polski kibicuje Idze Świątek nie tylko ze względu na jej sukcesy sportowe, ale także ze względu na jej autentyczność i otwartość w dzieleniu się swoimi doświadczeniami. Jej słowa o kulinarnej porażce pokazują, że nawet osoby odnoszące sukcesy w jednej dziedzinie mogą mieć trudności w innych obszarach życia, co czyni ją jeszcze bardziej relatable dla fanów.