Mimo wysokiej porażki w pierwszym meczu Ligi Konferencji z ACF Fiorentina, Jagiellonia Białystok nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Choć historycznie odrobienie straty trzech bramek na własnym boisku było dla polskich drużyn niemożliwe, nadzieje na awans do 1/8 finału wciąż żyją. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, nawet włoskie media były zaskoczone przebiegiem pierwszego spotkania, a szkoleniowiec Fiorentiny, Paolo Vanoli, wyraża uznanie dla pracy trenera Jagiellonii, Adriana Siemieńca.
Pierwsze starcie w Białymstoku, mimo że Fiorentina przyjechała bez swoich największych gwiazd, okazało się popisem włoskiej drużyny. Po przerwie padły trzy bramki, które praktycznie rozstrzygnęły losy awansu. Lorenzo Lepore, dziennikarz Sportitalia, przyznaje, że wynik był zaskoczeniem nawet dla włoskich obserwatorów. "To było coś nieoczekiwanego", podkreśla, dodając, że uwaga mediów skupiła się głównie na grze Fiorentiny, a nie na poczynaniach Jagiellonii.
Włoski klub, walczący o utrzymanie w Serie A, prawdopodobnie ponownie wystawi rezerwowy skład w rewanżowym meczu. Trener Vanoli, mimo korzystnego wyniku, podkreśla, że nie lekceważy rywala i liczy na dalsze zwycięstwa, które budują mentalność drużyny. "Wierzę, że zwycięstwa rodzą kolejne zwycięstwa", zaznacza.
Paolo Vanoli nie szczędzi również pochwał pod adresem Adriana Siemieńca. "To interesujący trener. Jagiellonia gra dobrze i dobrze pressuje", ocenia szkoleniowiec Fiorentiny, dodając, że lubi obserwować grę innych drużyn.
Trener Jagiellonii, Adrian Siemieniec, mimo trudnej sytuacji, nie traci wiary w sukces. "Przeciwnik będzie dążył do tego, żeby nie dać nam nadziei, a my musimy dążyć do tego, żeby sobie ją dać. A wtedy wszystko może się wydarzyć", mówi. Podkreśla determinację swoich zawodników, którzy chcą walczyć do końca, mimo że zadanie jest "arcytrudne". Jak przypomina Redakcja poleca.to, choć polskim drużynom nie udawało się odrabiać strat po 0:3 u siebie, w historii zdarzały się spektakularne powroty po porażkach na wyjazdach.