Zbliżający się koniec kariery Kamila Stocha to gorący temat w świecie skoków narciarskich. Przed naszym utytułowanym zawodnikiem ostatnie tygodnie rywalizacji w Pucharze Świata, a najbliższy weekend to zawody w Oslo. Na skoczni Holmenkollbakken, gdzie Stoch nigdy nie odniósł zwycięstwa, ale dwukrotnie stawał na najniższym stopniu podium, atmosfera jest inna niż kiedyś.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, 38-letni skoczek podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi zmian, jakie zaszły na przestrzeni lat w skandynawskim sporcie. Stoch przyznał, że pamięta czasy, gdy skoki narciarskie cieszyły się ogromną popularnością w Skandynawii, a na trybunach zasiadały tłumy kibiców, w tym norweska rodzina królewska. Obecnie jednak sytuacja uległa radykalnej zmianie.
„Oslo... Miałem okazję przeżyć jakby dwie ery skoków narciarskich w Skandynawii. Erę, gdy były bardzo popularne, kiedy Skandynawowie po prostu szczycili się wysokim poziomem sportowym, ale też tłumnie przychodzili, jeżeli chodzi o kibiców. I Oslo takie było kiedyś. Oslo było wybredną skocznią, jeżeli chodzi o warunki. Mgliście, wietrznie, deszczowo. Obecnie jest piękna skocznia, zasłonięta od wiatrów. Ale niestety pusta. Może nie zapomniana, ale taka trochę porzucona” – powiedział Kamil Stoch w nagraniu opublikowanym przez kanał Skijumping.pl.
Trzykrotny mistrz olimpijski zaznaczył jednak, że pomimo ogólnego spadku zainteresowania, polscy kibice nadal licznie stawią się na trybunach, wspierając biało-czerwonych zawodników. „Przychodzą tylko Polacy, za co im bardzo dziękuję. Ja uważam, że to jest dla nas po prostu też miejsce szczególne. Ta cała Polonia, która mieszka w Norwegii, która pracuje w Norwegii, ma okazję spędzić czas w taki sposób, żeby przyjść nam pokibicować” – dodał.
Stoch odniósł się również do problemów technicznych, jakie mogą napotkać skoczkowie na Holmenkollbakken. „Sam profil jest w porządku. Lubię Oslo jako samą skocznię. Natomiast przez te zasłony okazuje się, że tam tworzą się wiry. Tego nawet nie pokazują czujniki, nie wychwyci gołe oko, ale po prostu wychodzisz z progu i nagle okazuje się, że narty ci się wciągają w te ruchy powietrza. No i nie jesteś w stanie nic zrobić, po prostu skok jest skrócony o kilkanaście metrów. Wierzę w to, że skocznia sama w sobie będzie dla mnie przyjazna i ten rok będzie dla mnie wyjątkowy” – stwierdził.
W kontekście naszego regionu, choć Oslo nie leży bezpośrednio w Polsce, jego znaczenie dla polskiego sportu i kibiców jest niepodważalne. Zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich, nawet te w odległych lokalizacjach, przyciągają uwagę wielu mieszkańców, którzy z zapartym tchem śledzą losy naszych reprezentantów. Szczególna obecność polskiej Polonii w Norwegii dodatkowo podkreśla wagę tych wydarzeń dla budowania narodowej tożsamości i sportowych emocji wśród naszych rodaków.
Źródło informacji: Info