Wydarzenia z 26 lutego 2026 roku z pewnością na długo pozostaną w pamięci polskich fanów piłki nożnej. Choć Jagiellonia Białystok była o krok od sprawienia sensacji we Florencji, ostatecznie to nie ona, a grecki Panathinaikos Ateny awansował do kolejnej rundy Ligi Europy. W decydujących momentach kluczową rolę odegrał Karol Świderski, który wykorzystał rzut karny w serii jedenastek przeciwko Viktorii Pilzno.
W tym samym czasie, gdy Jagiellonia walczyła o odrobienie strat 0:3 z Fiorentiną, w oddalonym o kilkaset kilometrów Pilźnie toczył się równie emocjonujący bój. Viktoria podejmowała Panathinaikos Ateny w meczu rewanżowym, który po pierwszym spotkaniu zakończył się remisem 1:1. Faworytem tego starcia byli Czesi.
Początek meczu nie był jednak po myśli gospodarzy. Już w 9. minucie grecka drużyna wyszła na prowadzenie po trafieniu Tetteha. Wynik 0:1 utrzymywał się przez długi czas, aż do 62. minuty, kiedy to Spacil zdołał wyrównać, doprowadzając do dogrywki.
W decydującej fazie dogrywki, w 109. minucie, na boisku pojawił się polski napastnik, Karol Świderski. Losy awansu rozstrzygnąć miały rzuty karne. Po niecelnym strzale jednego z graczy Viktorii, Świderski podszedł do jedenastki jako czwarty. Polak wykazał się zimną krwią i pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Ostatecznie to trafienie, w połączeniu z celnym strzałem Pantovića, zapewniło Grekom awans do kolejnej rundy rozgrywek.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, mimo że polskie kluby już zakończyły swoją przygodę w europejskich pucharach w tym sezonie, losy Karola Świderskiego i jego Panathinaikosu śledzone są z zainteresowaniem. Wielu mieszkańców naszego regionu interesuje się europejskimi rozgrywkami, a sukcesy polskich zawodników za granicą budzą dumę.