Tożsamość osoby, która niepokoiła Igę Świątek podczas treningu na Florydzie rok temu, wciąż pozostaje nieznana sztabowi polskiej tenisistki. Brak danych uniemożliwia wpisanie go na 'czarną listę' WTA, która ma zapobiegać podobnym incydentom. Jak mówi Daria Sulgostowska, PR menedżerka Igi Świątek, sprawca jest aktywny w internecie i czerpie satysfakcję z rozgłosu związanego z incydentem w Miami.
W historii tenisa incydent z Monicą Seles w Hamburgu w 1993 roku, kiedy to została ona raniona nożem przez niezrównoważonego kibica Guenter Parche, pozostaje tragicznym przykładem agresji. Seles, wówczas liderka światowego rankingu, przerwała karierę na ponad dwa lata, zmagając się z depresją, a wydarzenie to wpłynęło na jej dalszą dominację w sporcie.
Po tym zdarzeniu WTA wprowadziło szereg zmian mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa zawodniczek. Choć przez ostatnie trzy dekady nie doszło do podobnie drastycznych incydentów, zawodniczki nadal mogą czuć się zagrożone. Przykładem jest Karolina Muchova, która musiała przerwać mecz US Open po tym, jak na trybunach dostrzegła swojego byłego partnera.
Iga Świątek również doświadczyła niepokojącej sytuacji podczas treningu w Miami. Mężczyzna, który wcześniej groził w internecie, pojawił się blisko niej. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, mimo zgłoszenia incydentu do WTA i organizatorów turnieju, sprawcy nie udało się zidentyfikować. Daria Sulgostowska podkreśla, że osoba ta nadal tworzy konta w mediach społecznościowych pod różnymi pseudonimami i chętnie wraca do incydentu z Miami, szukając rozgłosu.
W odpowiedzi na podobne zdarzenia, takie jak nękanie Emmy Raducanu, WTA uruchomiło procedurę 'czarnej listy'. Pozwala ona zawodniczkom na zgłaszanie osób, których obecności na trybunach sobie nie życzą, co skutkuje zakazem wstępu na turnieje. Jednakże, w przypadku stalkera Igi Świątek, ustalenie jego tożsamości okazało się dotąd niemożliwe. Przesłano jedynie jego niewyraźne zdjęcie z jednego z usuniętych kont w mediach społecznościowych.
PR menedżerka Igi Świątek zapewnia, że sztab polskiej zawodniczki ściśle współpracuje z WTA w celu zapewnienia jej bezpieczeństwa. Choć aktywność stalkera w wirtualnej przestrzeni jest monitorowana, celem nadrzędnym jest ochrona Igi Świątek, która dzięki podjętym środkom czuje się bezpiecznie i może skupić się na grze.