
Od samego początku roku kalendarz w rozgrywkach WTA jest bardzo napięty, w przeciwieństwie do ATP. Nie było tygodnia, by na świecie nie odbywała się choć jedna impreza rangi 500 lub wyższa. To spowodowało, że część zawodniczek postanowiła zrezygnować z prestiżowych turniejów. W efekcie otrzymały kary, m.in. tydzień temu spotkało to Igę Świątek i Arynę Sabalenkę. Obie są w Indian Wells, przygotowują się do kolejnego turnieju WTA 1000. Tym razem w ich punktacji nie doszło do żadnych zmian. Powody do radości ma za to inna reprezentantka Polski.

United Cup i Brisbane w pierwszym tygodniu sezonu, Adelajda w drugim, Australian Open w trzecim i czwartym. A później kolejne zmagania w Abu Zabi, Dosze i Dubaju, wreszcie - w Meridzie. Od początku sezonu, tydzień po tygodniu, kobiecy tour rozgrywał imprezy rangi 500 i 1000, do tego doszedł jeszcze Wielki Szlem. I to się nie zmieni: teraz dwa tygodnie na Indian Well, później na Miami, następnie Charleston, Linz, Stuttgart. I tak dalej - aż do zakończenia Wimbledonu.
Do połowy lipca nie ma bowiem tygodnia bez zawodów wysokiej rangi. Czy można je opuszczać? Nie do końca. Dla elity każdy turniej Wielkiego Szlema i WTA 1000 jest obecnie obowiązkowy. Do tego dochodzi sześć obowiązkowych imprez rangi 500. Inaczej są kary i "zerówki" w rankingu, które będą zajmować miejsce przez cały rok.
Zobacz również:
Tenis Fręch walczyła z medalistką IO w finale WTA 500. Tytuł rozdany po trzech setach
Mateusz StańczykTaka kara spotkała tydzień temu Arynę Sabalenkę i Igę Świątek, które wycofały się ze zmagań w Dubaju. Dostały zero, w przecież w to miejsce u obu mogły wskoczyć punkty ze zeszłoroczne zmagania: trzecią rundę w Rzymie u Polki, półfinał w Berlinie u Białorusinki. Nic więc dziwnego, że najlepsze zawodniczki świata skarżą się na przeładowany kalendarz ze zbyt dużą liczbą obowiązkowych gier. Zwłaszcza te, które często dochodzą do decydujących gier.
W zeszłym tygodniu zakończyły się dwie imprezy z głównego kalendarza - WTA 500 w Meridzie oraz WTA 250 w Atlancie. W pierwszej z nich z TOP 10 wystąpiła Jasmine Paolini, zgłosiła się w ostatniej chwili. A w drugiej nie wystąpiła Jessica Pegula, choć planowała bronić tytułu z zeszłego roku. Po zwycięstwie w Dubaju musiałaby jednak zagrać już poo trzech dniach na innym kontynencie, zrezygnowała. Żadnej kary punktowej za to nie otrzyma, straci jedynie dorobek z zeszłego sezonu.
Zobacz również:
Iga Świątek Świątek już wkroczyła do akcji w Indian Wells. 120 minut gry na Stadium 2
Mateusz StańczykW Meksyku zaś znakomicie radziła sobie Magdalena Fręch. I jej osiągnięcie potwierdzono w porannym komunikacie światowej organizacji.
Ogromny awans Magdaleny Fręch. Niecałe 100 punktów od rozstawienia w WTA 1000 w Miami
Fręch dotarła do finału WTA 500 w Meridzie. To właśnie w tym kraju już wcześniej zanotowała swoje największe osiągnięcie w karierze - jesienią 2024 roku wygrała zawody tej samej rangi w Guadalajarze. Teraz też triumfowała w czterech spotkaniach, w meczu o tytuł zmierzyła się z Cristiną Bucsą. Reprezentantka Hiszpanii, nieco niżej notowana od Polki, dokonała jednak rzeczy niezwykłej. Pokonała Fręch 6:1, 4:6, 6:4, a później dodała jeszcze tytuł w deblu. Podobnej sztuki dokonała w zeszłym roku w Rzymie Jasmine Paolini, wcześniej w Paryżu - Barbora Krejcikova.

Ten finał miał dla Polki olbrzymie znaczenie. Gdyby go wygrała, wróciłaby do TOP 30 rankingu WTA, miałaby rozstawienie w Miami i wolny los w pierwszej rundzie. Drabinka w Indian Wells będzie bowiem losowana jeszcze na bazie poprzedniej aktualizacji.
To jednak Hiszpanka wskoczyła na 31. miejsce, Fręch będzie 36. To jednak dobra odskocznia dla Łodzianki, by powalczyć o numerek przed French Open. A tam może on mieć olbrzymie znaczenie, o czym rok temu przekonała się Magda Linette. Była pierwsza pod kreską, wpadła na Clarę Tauson.
Zobacz również:
Tenis Cały świat widział, jak potraktowano Fręch po finale. Polka nie mogła się powtrzymać
Jakub RzeźnickiW czołówce nie doszło do żadnej zmiany. 195 punktów zyskała jedynie Paolini, ale Włoszka wciąż pozostaje na siódmym miejscu. Peguli odjęto 183 punkty.
Takie roszady mogą już jednak nastąpić po Indian Wells. W Kalifornii tysiąca punktów broni Mirra Andriejewa, Aryna Sabalenka 650, Iga Świątek - 390. Tylko po 120 oczek do obrony mają zaś: Coco Gauff, Jelena Rybakina i Jessica Pegula. I te trzy zawodniczki mają szansę na zaatakowanie drugiej pozycji, którą teraz zajmuje Świątek.
Ranking WTA - aktualizacja z 2 marca 2026- 1. Aryna Sabalenka - 10675 pkt
- 2. Iga Świątek - 7588 pkt
- 3. Jelena Rybakina - 7253 pkt
- 4. Coco Gauff - 6803 pkt
- 5. Jessica Pegula - 6583 pkt
- 6. Amanda Anisimova - 6070 pkt
- 7. Jasmine Paolini - 4232 pkt
- 7. Mirra Andriejewa - 4001 pkt
- 9. Elina Switolina - 3845 pkt
- 10. Victoria Mboko - 3211 pkt
- 36. Magdalena Fręch - 1348 pkt (awans o 21 pozycji)
- 49. Magda Linette - 1234 pkt (spadek o 2 pozycje)
- 134. Maja Chwalińska - 593 pkt (spadek o 2 pozycje)
- 143. Linda Klimovicova - 537 pkt (spadek o 6 pozycji)
- 146. Katarzyna Kawa - 516 pkt (awans o 1 pozycję)
- 277. Martyna Kubka - 247 pkt (awans o 28 pozycji)
- 395. Weronika Ewald - 159 pkt (awans o 5 pozycji)
- 411. Zuzanna Pawlikowska - 149 pkt (awans o 5 pozycji)
- 458. Weronika Falkowska - 124 pkt (awans o 1 pozycję)
Zobacz również:
Iga Świątek Potwierdziły się doniesienia. A lista poszła w świat. Wprost o Świątek
Tomasz Brożek- Pech Hurkacza w Dubaju, a potem taki zwrot akcji. Polacy mogą się cieszyć
- Tak rywalka Polki zachowała się po meczu. Przypomniała jej jedno. "Nie wiem, czy pamiętasz"


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nasDołącz do nasWTAMagdalena FręchIga ŚwiątekRanking WTA