
Adrian Meronk utknął w Dubaju w samym środku międzynarodowego kryzysu. Po ataku Izraela i USA na Iran przestrzeń powietrzna nad Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi została zamknięta, a najlepszy polski golfista przyznaje, że na razie nie ma możliwości wylotu. 32-latek musi czekać na rozwój wydarzeń.

Adrian Meronk to bez wątpienia najbardziej utytułowany polski golfista w historii. Triumfator prestiżowych turniejów cyklu DP World Tour, zwycięzca m.in. Italian Open i Australian Open, od kilku lat utrzymuje się w światowej czołówce i rywalizuje z najlepszymi zawodnikami globu. Jako pierwszy Polak wygrał zawody rangi European Tour, przecierając szlaki kolejnym pokoleniom golfistów znad Wisły. Od kilku lat jego domem jest Dubaj - to właśnie tam trenuje i przygotowuje się do kolejnych startów, choć większość sezonu spędza w podróży między turniejami.
Tym razem jednak zamiast sportowych emocji Meronk znalazł się w centrum międzynarodowego kryzysu. W sobotę rano Izrael i USA zaatakowały Iran. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w nagraniu opublikowanym wkrótce po rozpoczęciu ataków poinformował, że siły amerykańskie prowadzą "masową i ciągłą operację" wymierzoną w armię Iranu, wzywając jednocześnie naród irański do przejęcia władzy w kraju.
Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie. Władze F1 w akcji, niepokój przed startem sezonu
Adrian Meronk o sytuacji na Bliskim Wschodzie. "Siedzimy i czekamy, co się wydarzy"
Kilka godzin później światowe media zaczęły donosić o wybuchach także w Dubaju i w oddalonym o około 140 kilometrów Abu Zabi. W związku z napiętą sytuacją PLL LOT zawrócił samolot lecący z Warszawy do Dubaju. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich przebywają tysiące Polaków - według danych z 2025 r. w samym Dubaju pracuje ich około pięciu tysięcy, a turystycznie miasto odwiedza rocznie ponad sto tysięcy naszych rodaków.
Meronk przyznaje, że utknął w Dubaju. "Jestem tutaj cały czas. Akurat jutro mam lecieć na turniej do Hongkongu, ale na razie przestrzeń powietrzna jest zamknięta i zobaczymy, co dalej będzie" - wyznał w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". Jeszcze trudniejsza sytuacja panuje w Abu Zabi. "Mój trener mieszka w Abu Zabi i od rana słyszał ponad 20 wybuchów rakiet" - zrelacjonował polski golfista.
Niepokojące sygnały docierają także z samego Dubaju. "Inny znajomy słyszał jeden wybuch na polu golfowym, które od razu zostało ewakuowane. Sytuacja się cały czas zmienia" - podkreślił 32-latek. Jak dodaje, polskie służby na razie nie kontaktowały się z przebywającymi tam rodakami. "Siedzimy i czekamy, co się wydarzy. Na razie nie ma nawet jak wylecieć nigdzie" - podsumował.
Właściciel Pogoni ostro po ataku na Iran. To napisał o USA i Izraelu, "koszmar"



Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nasDołącz do nasgolfistaAdrian Meronk