Niedzielne zmagania w skokach narciarskich na mamuciej skoczni w Vikersund rozpoczęły się w najgorszym możliwym scenariuszu. Już po pierwszych próbach kibice zamarli z powodu groźnego upadku młodego polskiego skoczka, Kacpra Tomasiaka. Sytuacja na skoczni była na tyle niebezpieczna, że po krótkiej przerwie kwalifikacje zostały przerwane, a dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile podjął decyzję o dopuszczeniu wszystkich zawodników do głównego konkursu.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, powodem takiej decyzji były ekstremalnie trudne warunki atmosferyczne panujące w norweskiej miejscowości. Silny wiatr i zmienne podmuchy sprawiły, że skoki były krótkie i nieprzewidywalne. Już w kwalifikacjach tylko jeden zawodnik, Luca Roth z Niemiec, zdołał przekroczyć punkt konstrukcyjny skacząc 220 metrów. Pozostali skoczkowie mieli problemy z ustaniem prób.
Kacper Tomasiak, który jako pierwszy z Polaków rozpoczął rywalizację, miał nadzieję na przekroczenie magicznej bariery 200 metrów. Niestety, jego próba zakończyła się niebezpiecznym upadkiem. Zawodnik długo leżał na zeskoku, potrzebna była interwencja medyków. Na szczęście, jak przekazały polskie media, mimo groźnie wyglądającego zdarzenia, młody skoczek nie stracił przytomności i nie wymagał hospitalizacji.
Mimo tych problemów, organizatorzy postanowili dać szansę wszystkim zawodnikom i odwołać dalszą część kwalifikacji. Główny konkurs ma się rozpocząć zgodnie z planem, choć niepewność co do możliwości jego przeprowadzenia w całości pozostaje.
Kontekst dla mieszkańców regionu: Choć zawody odbywają się w Norwegii, sukcesy polskich skoczków narciarskich zawsze budzą ogromne emocje w całym kraju. Wielu mieszkańców naszego regionu śledzi zmagania naszych reprezentantów, a potencjalne odwołanie lub skrócenie konkursu z powodu warunków atmosferycznych jest dla nich przykrą wiadomością. Mamy nadzieję, że mimo trudności, uda się rozegrać pełne zawody, a nasi skoczkowie zaprezentują się z jak najlepszej strony.