Sezon ligowy w Japonii powoli zbliża się do decydującej fazy. W minioną sobotę do rywalizacji przystąpił Bartosz Kurek wraz ze swoją drużyną Tokio Great Bears, która podejmowała na własnym parkiecie Osakę Bluteon w ramach 29. kolejki SV League. Mimo kapitalnej postawy Polaka, jego zespół uległ rywalom 1:3. Był to jednak występ, który mógł wysłać wyraźny sygnał do selekcjonera reprezentacji Polski, Nikoli Grbicia.
Rozgrywki w Azji, podobnie jak w Europie, wchodzą w kluczowy moment pierwszej, zasadniczej fazy sezonu 2025/2026. W japońskiej SV League pozostało jeszcze 15 kolejek do rozegrania. Polscy kibice mogą śledzić poczynania dwóch naszych reprezentantów: Norberta Hubera grającego w Wolfdogs Nagoja oraz Bartosza Kurka z Tokio Great Bears. Drużyna Hubera radzi sobie znakomicie, zajmując 3. miejsce w tabeli, podczas gdy zespół Kurka plasuje się na 5. pozycji.
Sobotnie spotkanie Tokio Great Bears z kandydatem do mistrzostwa, Osaką Bluteon, było niezwykle wyrównane przez trzy pierwsze sety, które zakończyły się minimalnymi różnicami (26:28, 25:22, 23:25). W decydującej, czwartej partii, drużyna prowadzona przez Tuomasa Sammelvuo zaprezentowała się jednak zdecydowanie lepiej, wygrywając 25:18 i zapewniając sobie zwycięstwo w całym meczu 3:1. Wkład Bartosza Kurka w ten wynik był znaczący, choć ostatecznie niewystarczający do odniesienia sukcesu.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, kapitan polskiej reprezentacji zakończył mecz z imponującym dorobkiem 25 punktów, wszystkie zdobyte w ataku. Jego skuteczność w tym elemencie wyniosła 52%, przy efektywności 40%. Był to najlepszy indywidualny wynik w całym spotkaniu. Niestety, mimo jego znakomitej gry, drużyna nie zdołała pokonać rywali.
Warto odnotować również występ Norberta Hubera w drużynie Wolfdogs Nagoja, która pewnie pokonała VC Nagano 3:0. Huber zdobył 11 punktów, w tym sześć w ataku i pięć w bloku.
Choć wynik meczu Tokio Great Bears nie był pomyślny, indywidualne osiągnięcia Bartosza Kurka z pewnością pozostają zauważone. Jego forma w japońskiej lidze może być cennym sygnałem dla selekcjonera Nikoli Grbicia, który obserwuje dyspozycję zawodników przed zbliżającymi się wyzwaniami reprezentacyjnymi.