Lech Poznań już zarobił najwięcej w historii występów w europejskich pucharach, bijąc własny klubowy rekord. Jednakże, w porównaniu do największych europejskich potęg, a nawet rodzimych rywali jak Legia Warszawa czy Raków Częstochowa, polskie kluby wciąż mają sporo do nadrobienia pod względem finansowym.
Niemal z roku na rok rosną nagrody finansowe od UEFA za występy w europejskich pucharach. Polskie drużyny ostatnio świetnie radzą sobie w Lidze Konferencji. Lech Poznań, występując w tych rozgrywkach, już zapewnił sobie 9,43 miliona euro. Jeśli uda mu się awansować do ćwierćfinału, przekroczy barierę 10 milionów euro, ponieważ za ten etap rozgrywek UEFA przyznaje dodatkowe 1,3 miliona euro.
W przypadku Rakowa Częstochowa, który również występuje w europejskich pucharach, do tej pory klub zarobił 9,16 miliona euro. Aby pobić swój własny rekord, Raków musiałby dotrzeć aż do finału rozgrywek.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, nagrody finansowe w poszczególnych pucharach znacząco się różnią. Pokazują to wpływy Legii Warszawa sprzed niemal dekady. W sezonie 2016/2017, po występach w fazie grupowej Ligi Mistrzów i kolejnej rundzie Ligi Europy, klub ze stolicy zarobił rekordowe 28 milionów euro. To wciąż nieosiągalny wynik dla polskich klubów.
Warto zaznaczyć, że dodatkowe pieniądze od UEFA przyznawane są również na podstawie tzw. value pillar, który w dużym uproszczeniu uwzględnia historyczny ranking klubu. To właśnie ten element sprawia, że wpływy klubów, nawet przy podobnych osiągnięciach sportowych, mogą się różnić.
Dla mieszkańców naszego regionu, sukcesy polskich klubów w europejskich pucharach oznaczają nie tylko sportowe emocje, ale także potencjalne wzmocnienie ligi i rozwój piłkarski. Większe wpływy finansowe mogą przełożyć się na lepsze szkolenie młodzieży, inwestycje w infrastrukturę oraz ściąganie lepszych zawodników, co w dłuższej perspektywie może podnieść poziom rozgrywek w całej Polsce.