Lech Poznań zapewnił sobie komfortową sytuację przed rewanżowym meczem 1/16 finału Ligi Konferencji, wygrywając na wyjeździe 2:0 z fińskim KuPS Kuopio. Mimo to, wiosenne spotkania w europejskich pucharach zawsze stanowiły wyzwanie dla poznańskiego klubu. Trener Niels Frederiksen, nawet z myślą o zbliżającym się meczu ligowym z Rakowem Częstochowa, nie zdecydował się na drastyczne zmiany w składzie. Piłkarze Lecha, mimo posiadanej przewagi, przez długi czas grali mało dynamicznie, podczas gdy rywale z Finlandii byli nieskuteczni, ograniczając się do jednej bramki zdobytej przez Pabla Rodrigueza. Ostatecznie "Kolejorz" pokonał KuPS 1:0.
W Poznaniu rewanżowe spotkanie z fińskim zespołem miało być formalnością. Mimo ostrożnych wypowiedzi trenera Frederiksena, który podkreślał, że "2:0 to niebezpieczny wynik" i że szkoda niewykorzystanych okazji do podwyższenia rezultatu w pierwszym meczu, Lech przystąpił do gry w silnym składzie. Wystąpili m.in. Mikael Ishak i Bartosz Mrozek, choć dla Płamena Andreewa był to czas oczekiwania na debiut. Celem było spokojne zapewnienie sobie awansu, który przyniósłby dodatkowe punkty do krajowego rankingu oraz nagrodę finansową w wysokości 800 tysięcy euro.
W historii swoich europejskich pucharów, która trwa już niemal pół wieku, Lech po raz czwarty grał w wiosennych rozgrywkach. Dotychczasowe występy były pełne zaciętych dwumeczów, jak ten z Udinese (2008/09) czy Bragą (2010/11). Trzy lata temu "Kolejorz" zanotował piękną przygodę w Lidze Konferencji, eliminując m.in. Bodo Glimt i Djurgardens, by ostatecznie odpaść z Fiorentiną. Jednak nigdy wcześniej nie przystępował do domowego rewanżu z tak korzystnym wynikiem 2:0.
Mimo przewagi, Lech długo nie potrafił jej udokumentować. Aktywny na lewej stronie był Luis Palma, jednak jego gra, choć pełna chęci, cechowała się niedokładnością i błędnymi decyzjami. Podobnie było z dośrodkowaniami Taofeeka Ismaheela z prawej flanki. Lech grał wolno, a stan murawy nie pomagał. Goście skupili się na obronie i sporadycznych kontratakach. Dopiero końcówka pierwszej połowy przyniosła więcej emocji – bliski trafienia był Patrik Walemark, a chwilę później Ismaheel spudłował. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, po przerwie gra Lecha nabrała tempa, co przełożyło się na sytuacje bramkowe. Po podaniach Ishaka i Ismaheela, Rodriguez i sam Ishak mieli okazje, ale nie zdołali pokonać bramkarza KuPS.
Decydujący moment nastąpił w 65. minucie. Po zmianach dokonanych przez trenera Frederiksena, Pablo Rodriguez skierował piłkę do siatki po strzale, który po interwencji bramkarza Johannesa Kreidla, wpadł do bramki. Było to prowadzenie 1:0 i wynik 3:0 w dwumeczu. Choć gol ten teoretycznie powinien zakończyć emocje, poznaniacy nie forsowali już tempa. W samej końcówce KuPS miał trzy okazje do wyrównania, ale ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Lecha 1:0. W piątek Lech Poznań pozna swojego rywala w 1/8 finału Ligi Konferencji – będzie to Rayo Vallecano lub Szachtar Donieck. Pierwsze spotkanie odbędzie się 12 marca przy Bułgarskiej.
Wielu mieszkańców naszego regionu interesuje się europejskimi pucharami, a awans Lecha Poznań do kolejnej fazy Ligi Konferencji jest powodem do dumy i budzi nadzieję na kolejne sukcesy polskiej drużyny na arenie międzynarodowej. Warto śledzić dalsze losy "Kolejorza", ponieważ jego wyniki mają wpływ na pozycję polskiej piłki w europejskich rankingach.