W emocjonującym starciu 26. kolejki Ekstraklasy, Legia Warszawa zremisowała 1:1 z Rakowem Częstochowa. Spotkanie to miało kluczowe znaczenie dla stołecznego klubu, który dzięki zdobytemu punktowi ponownie opuścił strefę spadkową. Bohaterem Legii okazał się Jean-Pierre Nsame, który po długiej przerwie od gry w pierwszym składzie, zdołał zrehabilitować się za wcześniejszy błąd.
Nsame, który po raz pierwszy od sierpnia ubiegłego roku wyszedł w podstawowej jedenastce, zaczął mecz pechowo. Już w 7. minucie popełnił błąd przy stałym fragmencie gry, co skutkowało bramką dla Rakowa po trafieniu Lamine Diaby-Fadigi. Dla kameruńskiego napastnika był to powrót po kontuzji ścięgna Achillesa, która wykluczyła go z gry na wiele miesięcy.
Mimo początkowego niepowodzenia, Nsame doprowadził do wyrównania w 71. minucie, pewnie wykonując rzut karny podyktowany po analizie VAR. Była to jego pierwsza bramka w tym sezonie.
Marek Papszun, trener Rakowa, mimo niedawnych problemów zdrowotnych, które wymagały nawet wizyty w szpitalu, pojawił się na ławce trenerskiej. Jego zespół, mimo przewagi w pierwszej połowie i sytuacji bramkowej Jonaathana Brunesa, nie zdołał podwyższyć prowadzenia.
Po przerwie Legia konsekwentnie dążyła do odrobienia strat. Po bramce Nsame, obie drużyny miały jeszcze swoje szanse. Jonatan Braut Brunes trafił w słupek, a w końcówce meczu obie ekipy nie potrafiły przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.
Remis oznacza, że Raków nie wrócił na pozycję premiowaną grą w europejskich pucharach. Dla Legii Warszawa jednak zdobyty punkt jest niezwykle cenny w kontekście walki o utrzymanie w lidze. Po przerwie na mecze reprezentacji, batalia o ligowy byt rozpocznie się na nowo.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, sytuacja Legii Warszawa w tabeli jest wciąż bardzo napięta. Każdy kolejny mecz będzie miał ogromne znaczenie dla ostatecznego rozstrzygnięcia sezonu. Zdobycz punktowa w starciu z silnym Rakowem Częstochowa daje jednak stołecznej drużynie nadzieję na utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej.