
Człowiek związany piłkarsko, trenersko i emocjonalnie z Legią Warszawa zadebiutuje na ławce trenerskiej Widzewa Łódź w meczu z Lechem Poznań. Gorączka sobotniej nocy przy Piłsudskiego 138 gwarantowana!

Byłem na wtorkowym ćwierćfinale STS Pucharu Polski w Katowicach i z bliska obserwowałem, jak Widzew wyrzuca siebie za burtę tych rozgrywek, swoje szanse na europejskie puchary w przyszłym sezonie, a także własnego trenera. Kumulacja, której momentem kluczowym okazały się rzuty karne, niewykorzystane przez Frana Alvareza i Mariusza Fornalczyka.
Dochodziły do mnie sygnały, że przyszłość Igora Jovicevicia jest przesądzona przed meczem, choć Dariusz Adamczuk na konferencji prasowej stwierdził, że czarę goryczy przelało odpadnięcie w serii jedenastek. Jeśli to on ma rację, to niezbyt dobrze świadczy o długofalowej wizji budowania klubu i dalekosiężnych planach. Chyba lepiej byłoby stwierdzić, że gra Widzewa na przestrzeni ostatnich miesięcy, a przede wszystkim owoce tej gry w postaci wyników, były rozczarowujące. I że trzeba ratować sezon, niezależnie od tego, czy ktoś z jedenastu metrów trafi w bramkę.
Wiele mówi się o tym, jak przepalane są pieniądze Roberta Dobrzyckiego. Zgadzam się, że to jego kasa i jego sprawa. Ale jeśli on sam mówi, że nie chodzi o pieniądze, tylko o podnoszenie jakości - to ja tego progresu nie widzę. Na pewno właściciel RTS ma obok swojego ucha wystarczającą liczbę podpowiadaczy, a przebierańców i pijawek po dziurki w nosie, ale ja do nich nie należę - więc mogę podzielić się z Wami tym, co ja bym zrobił na miejscu kogoś, kto decyduje o sporcie w Widzewie.
To samo, o czym mówił właściciel - minimalizował ryzyko. Ale nie tylko o tym mówił, ale też to zrobił. Mianowicie, chcąc wygrać Ekstraklasę, sprowadzałbym ludzi, którzy… wygrywają w Ekstraklasie. Proste, logiczne, ale wydaje mi się, że skuteczne. Czy ponad 20 milionów euro, wydanych przez Widzew w tym sezonie na nowych piłkarzy, nie wystarczyłoby na to, by sprowadzić do Łodzi Bartka Nowaka, Capitę, Menę i kilku innych, którzy wyróżniają się na boiskach ligowych tydzień w tydzień?
Jeśli Widzew chciał sukcesu "na już", moim zdaniem powinien iść właśnie tą drogą, którą od lat przechadza się Bayern Monachium, a w naszych warunkach wydeptała ją lata temu Wisła Kraków. Widzew grający w Lidze Mistrzów jeszcze w ubiegłym stuleciu też zresztą robił to samo.
Dzisiaj do Champions League jest bardzo daleko. W Łodzi trzeba myśleć o tym, jak wydostać się ze strefy spadkowej. Pierwszy krok został już zrobiony. "Trener-czapeczka" pożegnał się z robotą. Jeśli pomyślę, że zarabiał najwięcej spośród wszystkich trenerów w Ekstraklasie, a robił tak banalne błędy w prowadzeniu zespołu - nawet w tym ostatnim meczu pucharowym w Katowicach, gdzie zdjął Bergiera przed serią rzutów karnych, trzymał na ławce Fornalczyka, przeszedł niespodziewanie na trójkę z tyłu - to kręci mi się w głowie, jak można tak źle trafić z najważniejszym wyborem personalnym dla klubu.
Na ratunek rzucił się Aleksandar Vuković. I on akurat wpisuje się w pomysł, by podbijać Ekstraklasę ludźmi, którzy już w niej sukcesy osiągali. "Aco" i świętował mistrzostwo Polski, i odbijał Legię ze strefy spadkowej, i radził sobie bardzo dobrze w ligowym średniaku, jakim był za jego kadencji Piast Gliwice. Jest sprawdzony. Jeśli ktoś ma Widzew utrzymać w Ekstraklasie, czyli wygrać blisko połowę pozostałych w lidze meczów, to chyba właśnie on.
Przy okazji może utopić klub, w którym przez lata grał i który trenował, czyli Legię Warszawa. Widzew miał mieć majówkę na Stadionie Narodowym - ale kierunku na początku maja nie zmieni, bo zagra na Łazienkowskiej. W meczu, który nazywamy klasykiem, kiedyś decydował o losach mistrzostwa Polski, a dziś może wyłonić spadkowicza. Szlagier o uniknięcie katastrofy. W tle wielkie pieniądze, a na pierwszym planie legionista, który pracuje dziś na chwałę Widzewa i Legię może zrzucić w pierwszoligową przepaść.
Co za fabułę gotuje nam Ekstraklasa w tym sezonie, to nie mam pytań. Można tylko zacierać ręce.
Zobacz również:
La Liga A jednak Real Madryt ukarany. Skandal na Santiago Bernabeu. UEFA nie miała litości
Jakub Rzeźnicki

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nasDołącz do nasLegia WarszawaWidzew ŁódźAleksandar VukovicAleksandar Vuković