
Robert Lewandowski opuści hitowe starcie z Atletico Madryt, wróci do gry dopiero w weekend przeciwko Athleticowi. Po raz drugi zmierzy się z wyzwaniem występowania w masce ochronnej. Takowa -najprawdopodobniej przygotowana z karbonu - ma zapewnić mu komfort i bezpieczeństwo na boisku. Polak miał ją już 11 lat temu po fatalnym w skutkach zderzeniu z bramkarzem Borussii Dortmund.

Robert Lewandowski w sobotnim meczu z Villarrealem doznał złamania kości wewnętrznej w lewym oczodole. Lekarze odradzili mu grę we wtorkowym starciu przeciwko Atletico Madryt. To byłoby bardzo ryzykowne, zapewne jeszcze nie zeszła do końca opuchlizna. Drugą sprawą jest to, czy FC Barcelona zdążyłaby z wyprodukowaniem odpowiedniej maski. Takową polski napastnik będzie miał założoną w weekend w konfrontacji z Athletikiem.
Profesjonalne jej wytworzenie trwa nawet do kilku dni, choć w trybie przyspieszonym da się to zrobić w dobę. Zaczyna się od skanowania 3D twarzy danego zawodnika, by stworzyć precyzyjny model cyfrowy uwzględniający miejsce urazu. Następnym etapem jest trójwymiarowe modelowanie. Maski są projektowane zazwyczaj z karbonu, mają mieć idealne dopasowanie i wagę mniejszą niż 100 gramów, by nie przeszkadzać sportowcowi.
O tym procesie kosztującym od kilkuset do kilku tysięcy dolarów opowiedział w 2022 roku podolog Realu Madryt Jose Victor Alfaro. Wtedy szybko stworzył maskę dla Antonio Ruedigera, który w meczu z Szachtarem Donieck rozgrywanym na stadionie Legii Warszawa miał głęboko rozcięte czoło.
Boniek nie ma wątpliwości. Kluczowe pięć dni. "Powiedzmy szczerze"
Robert Lewandowski znowu w masce. Wcześniej miało to miejsce w Bayernie Monachium
- Karbon jest przede wszystkim bardzo wytrzymały i bardzo mało waży, ale trzeba nakładać go za pomocą dosyć specyficznej metodologii, czyli autoklawu, który tworzy ciepło i nacisk, by zajmował jak najmniej miejsca i był jak najbardziej wytrzymały. Następnie należy to wysuszyć w specjalnej komorze. To na końcu zajmuje około 24 godzin, tyle zajęło nam stworzenie tej maski - mówił (cyt. z Realmadryt.pl).
Najważniejsze jest to, by maska go chroniła, ale też to, by nie stracił widoczności. By mógł pozostawać w niej na boisku bez utraty widoku i i czuć się komfortowo. By pozwalała mu robić to, co zrobił na treningu, gdy uderzył głową bez żadnego strachu. To był najlepszy test obciążeniamówił Alfaro o przypadku Ruedigera
Z kolei w 2023 r. robił maskę dla Mariano Diaza. W ostatnich latach mieliśmy wiele przypadków takich ochron dla reprezentantów Polski (Kamil Grabara, Przemysław Frankowski, Adam Buksa, Kamil Glik, Łukasz Fabiański), a w poprzednich kilku miesiącach takowe w Barcelonie nosili Eric Garcia i Pau Cubarsi.
RozwińDla "Lewego" to też nie będzie nowość. Występował w masce 11 lat temu, w końcówce sezonu 2014/15. To było pokłosie zderzenia z bramkarzem Borussii Dortmund Mitchellem Langerakiem 28 kwietnia 2015 r. w półfinale Pucharu Niemiec. Doznał wtedy złamania nosa, złamania kości zatoki szczękowej oraz wstrząśnienia mózgu. Opuścił jednak tylko jeden mecz.
Następnie występował przez ponad miesiąc z ochroną, nie był zadowolony. - Byłem na kontroli i okazało się, że mogę grać bez maski. Mam nadzieję, że po spotkaniu z Gruzją oddam ją na licytację i o niej zapomnę. Nie ukrywam, że nie pomagała w grze. Moja reakcja była wolniejsza. To jednak nie oznacza, że zapomniałem jak się strzela bramki, bo przecież zdobywałem gole - mówił na zgrupowaniu reprezentacji Polski 9 czerwca 2015 r.
We Włoszech głośno o Jagiellonii. Wypalił w stronę trenera. "Przynieśliście wstyd"
Zobacz również:
Robert Lewandowski Kolejny problem Lewandowskiego, tego nie było od lat. Niechlubny rekord
Tomasz Chabiniak


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nasDołącz do nasFC BarcelonaRobert Lewandowski