Weekendowe zawody w lotach narciarskich w Kulm nie były udane dla polskiej kadry. Jedynym jasnym punktem okazał się Piotr Żyła, który w niedzielnym konkursie zajął dziesiąte miejsce. W austriackim Bad Mittendorf zabrakło jednak lidera naszej reprezentacji, Kacpra Tomasiaka. Młody skoczek skupia się obecnie na przygotowaniach do Mistrzostw Świata Juniorów, gdzie jest wymieniany w gronie faworytów do medalu. Jak jednak podkreśla trener Maciej Maciusiak, droga po krążki będzie niezwykle wymagająca.
Po raz drugi w tym sezonie kibice mieli okazję podziwiać zmagania w lotach narciarskich. Po mistrzostwach świata w Oberstdorfie, rywalizacja przeniosła się do Bad Mittendorf. Niestety, podobnie jak w Niemczech, tak i w Austrii zabrakło Kacpra Tomasiaka, który jest obecnie najlepszym polskim skoczkiem. 19-latek odpuścił zawody, aby skoncentrować się na treningach przed kluczową dla niego imprezą – Mistrzostwami Świata Juniorów w Lillehammer.
W przeszłości podobną strategię Tomasiak stosował przed igrzyskami olimpijskimi, gdzie z powodzeniem walczył o medale. Tym razem celem jest Lillehammer, gdzie powalczy o laury w drugiej najważniejszej imprezie sezonu. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, kluczowe dla Tomasiaka będą indywidualne zawody, które odbędą się 5 marca. Nie jest jeszcze w pełni potwierdzony jego start w Pucharze Świata w Lahti, który koliduje z mistrzostwami.
Zapytany o plany startowe swojego podopiecznego, Maciej Maciusiak udzielił enigmatycznej odpowiedzi. "Bliżej jest na pewno start w indywidualnym konkursie, a co dalej... Zobaczymy" – powiedział szkoleniowiec w rozmowie ze Skijumping.pl. Dodał również: "Leci do Norwegii i na razie na tym zostańmy". Trener podkreślił, że poziom nadchodzących mistrzostw będzie wyjątkowo wysoki.
„To fakt, nie będzie tam łatwo. Poziom mistrzostw świata juniorów będzie w tym roku bardzo wysoki, bo widzimy, jak młodzi zawodnicy się prezentują. Walka będzie bardzo ostra, a kto wygra, czas pokaże. Jednak faworytów do medali taki czterech, pięciu jest” – ostrzega Maciusiak, sugerując, że konkurencja dla Tomasiaka będzie bardzo silna.