Niedzielne kwalifikacje do drugiego konkursu indywidualnego w Vikersund przyniosły dramatyczne chwile. Już na samym początku listy startowej pojawił się Kacper Tomasiak. Niestety, 19-letni skoczek zaliczył bardzo poważny upadek na zeskoku, który na długo uniemożliwił mu podniesienie się. Został zniesiony na noszach, a jury zawodów po tym incydencie i narastającym wietrze zdecydowało o przerwaniu rywalizacji.
W związku z niepokojącymi wydarzeniami, głos zabrał trener polskiej kadry skoczków, Maciej Maciusiak. Jak poinformował w rozmowie z Eurosportem, stan Kacpra Tomasiaka jest stabilny. - Rozmawiałem z nim, nie stracił przytomności. Jest wszystko w porządku - nogi, ręce, wszystko całe. Wstrząsu mózgu nie ma - uspokoił szkoleniowiec. Dodał jednak, że zawodnik uda się do szpitala na szczegółowe badania odcinka szyjnego i rąk.
Maciej Maciusiak odniósł się również do panujących na skoczni warunków atmosferycznych. Zapowiedział, że jeśli wiatr i trudne okoliczności będą się utrzymywać, nie pozwoli swoim podopiecznym na start. - Jeżeli te warunki się utrzymają, to na pewno zawodników nie będę puszczał. Były takie myśli już w kwalifikacjach, bo jest koniec sezonu. Nie będziemy niczym ryzykować. Bezpieczeństwo jest na pierwszym miejscu - podkreślił trener.
Decyzja o przerwaniu kwalifikacji oznacza, że do pierwszej serii konkursowej przystąpią wszyscy zawodnicy poza Kacprem Tomasiakiem. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, postawa trenera Maciusiaka pokazuje, jak ważna jest dzisiaj odpowiedzialność za zdrowie sportowców, zwłaszcza w obliczu nieprzewidywalnych warunków atmosferycznych panujących na obiektach skoków narciarskich. Dla mieszkańców naszego regionu, kibicujących polskim skoczkom, takie zapewnienia o priorytecie bezpieczeństwa są niezwykle istotne, budując zaufanie do sztabu szkoleniowego.