Po długim oczekiwaniu fani polskiego MMA mogą odetchnąć z ulgą. Federacja KSW oficjalnie ogłosiła kolejny pojedynek Mameda Chalidowa, który zmierzy się z aktualnym mistrzem kategorii średniej, Pawłem Pawlakiem. Starcie to odbędzie się w ramach gali KSW 117, zaplanowanej na 2026 rok, i będzie walką wieczoru. Wydarzenie odbędzie się w warszawskim Torwarze, a bilety prawdopodobnie wyprzedadzą się błyskawicznie.
Mamed Chalidow, legenda polskiego MMA, przyznał, że wyzwanie jakim jest walka z Pawłem Pawlakiem, jest ogromne. Jak sam podkreślił w rozmowie z Kanałem Sportowym, Pawlak jest niewygodnym rywalem, trudnym do trafienia i znokautowania, a do tego świetnie porusza się na nogach. Mimo to, Chalidow czuje się bardzo dobrze i jest gotowy na to starcie.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, w ostatnich tygodniach pojawiły się również spekulacje dotyczące rekordowej gaży, jaką jeden z zawodników KSW miał otrzymać w ciągu ostatnich dwóch lat. Mowa o kwocie czterech milionów złotych netto. Właściciel KSW, Martin Lewandowski, nie zdradził nazwiska zawodnika, co wywołało falę domysłów. Zapytany o sprawę, Mamed Chalidow zareagował krótko, mówiąc "Pomidor". Dodał z uśmiechem, że podejrzewa, iż pieniądze te trafiły do Tomka Adamka, z którym walczył w 2024 roku. Chalidow podkreślił również, że "o pieniądzach się nie rozmawia" i należy być dżentelmenem.
Wielu mieszkańców Polski śledzi karierę Mameda Chalidowa z ogromnym zainteresowaniem. Jego powrót do klatki, zwłaszcza w walce o pas mistrzowski, jest wydarzeniem sportowym, które budzi wielkie emocje i jest szeroko komentowane w mediach. Informacja o potencjalnie rekordowej gaży dodatkowo podsyca zainteresowanie kulisy świata MMA i zarobkami czołowych zawodników.