
Nie milkną echa skandalu do jakiego doszło w meczu Widzewa Łódź z Arką Gdynia. Po tym, jak powalony w polu karnym został Marcel Krajewski Damian Sylwestrzak wskazał na jedenastkę. Został jednak wezwany przez VAR, za który odpowiadał Szymon Marciniak. W efekcie odwołał rzut karny, a w Polsce wybuchła burza. A nie była to jedyna wpadka zespołu sędziowskiego. W związku z tym Widzew złożył oficjalny protest.

Mecz Arki Gdynia z Widzewem Łódź był jednym z tych "za sześć punktów". Oba zespoły walczą o utrzymanie, w związku z czym wynik starcia był dla nich niezwykle ważny. Skończyło się jednak na wielkim rozczarowaniu - podziale punktów po bezbramkowym remisie.
Skandal w meczu Arka - Widzew. Marciniak i Sylwestrzak po ostrzałem
Jeszcze większym rozczarowaniem od gry obu drużyn tego dnia była prawdopodobnie praca zespołu sędziowskiego. Damian Sylwestrzak w wielu sytuacjach popełniał błędy, ale prawdziwą "wisienką na torcie" była akcja z 74. minuty.
Marcel Krajewski wygrał walkę o pozycję. Wpadł w pole karne, po czym został powalony przez Oskara Kubiaka, który najpierw na niego wpadł, a później jeszcze popracował rękami. W efekcie zawodnik gości nie miał szans na kontynuowanie akcji. Sylwestrzak bez wahania wskazał na jedenasty metr. Po chwili otrzymał jednak sygnał z wozu VAR.
Za system wideoweryfikacji tego dnia odpowiadał Szymon Marciniak. Zgodnie z jego sugestią, ku zaskoczeniu piłkarzy przyjezdnych arbiter postanowił anulować rzut karny dla Widzewa. I rozpętała się burza.
Stan wrzenia po meczu Ekstraklasy. Boniek wściekły jak nigdy. Frontalny atak w Marciniaka
W mediach społecznościowych kibice nie zostawili suchej nitki na zespole sędziowskim. Najmocniej obrywało się Marciniakowi, którego oskarżano o celowe sabotowanie wyników Widzewa w związku z tym, że uwikłana w walkę o utrzymanie jest też Legia, z którą to sędzia ma sympatyzować.
Zobacz również:
Sportowe życie Żona Grosickiego w centrum burzy, w końcu nie wytrzymała. "Wiem, co robię"
Jakub RzeźnickiWidzew składa odwołanie. Klub z Łodzi skrzywdzony?
Dość powiedzieć, że nie dało się niemal znaleźć choćby jednego komentarza broniącego decyzji sędziego. Komentujący podkreślali, że Widzew został skrzywdzony i należał mu się rzut karny. Kontrowersje wywołała także inna sytuacja.
W 59. minucie ukarany żółtą kartką został Lukas Lerager. Jak pokazały powrótki, Duńczyk nie faulował rywala, zaś sędzia dał się nabrać na reakcję padającego na murawę Vladislavsa Gutkovskisa. W związku z tym Widzew postanowił odwołać się od tej decyzji.
"Widzew Łódź złożył odwołanie od żółtej kartki dla Lukasa Leragera, którą zawodnik został upomniany w meczu z Arką Gdynia." - przekazał za pośrednictwem platformy "x.com" rzecznik prasowy Widzewa - Jakub Dyktyński.
RozwińNiewykluczone, że komisja ligi przychyli się do wniosku łódzkiej drużyny, zwłaszcza że swój błąd w tamtej sytuacji widział sam sędzia Sylwestrzak.
Każdy człowiek czułby złość, gdyby dał się nabrać na padolino. Z perspektywy boiska, gdzie byłem za plecami zawodników, to było to dla mnie ewidentne podstawienie nogi, faul i żółta kartka, bo została przerwana korzystna akcjaskomentował w rozmowie z redakcją "Meczyki.pl"
Wstrząs w Szczecinie, gwiazda Pogoni surowo ukarana. Trener postanowił go skreślić
Kuriozalne tłumaczenie po wpadce w Gdyni. Marciniak i Sylwestrzak zgodni
Wracając do sytuacji z odwołanym karnym, wzburzenie kibiców wywołała nie tylko sama decyzja, lecz również absurdalne tłumaczenia, najpierw ze strony Szymona Marciniaka, a później Damiana Sylwestrzaka.
"Rozmawiałem po meczu z Szymonem Marciniakiem, sędzią VAR tego spotkania, który wezwał do monitora Damiana Sylwestrzaka, po tym jak ten w pierwszym momencie podyktował rzut karny na Marcelu Krajewskim. Stwierdził, że Marcel nie miał piłki przed sobą, nie miał kontroli, tylko miał piłkę bardziej z boku, gdzieś w okolicy barku. Stąd brak rzutu karnego, ponieważ obrońca wybijał piłkę głową - przekazał po spotkaniu ekspert Canal+ Sport Michał Żyro.
- Na żywo wyglądało mi to na rzut karny, ale później jest prawda ekranu, gdzie możemy zobaczyć sobie tę sekwencję. Stojąc tam i chcąc być jak najbardziej sprawiedliwym, nie podyktuję rzutu karnego, przy którym są znaki zapytania. A tutaj są. Obrońca w sposób wyraźny zagrywa piłkę. Na boisku wyglądało to tak, że najpierw jest atak w plecy, a później zagrana jest piłka, ale na ekranie jest trochę inaczej. Gdybym mógł wybierać sobie sytuacje [do oceny], to takiej bym sobie nie wybrał - myślę, że żaden z sędziów by tego nie zrobił. Chcieliśmy postąpić w sposób jak najbardziej sprawiedliwy - twierdził z kolei Sylwestrzak.
Zobacz również:
La Liga Zwrot akcji ws. gwiazdora. Barcelona może zacierać ręce. Padła konkretna kwota
Bartłomiej WrzesińskiTłumaczenie ze strony sędziów w oczach kibiców ocierało się o absurd i potęgowało odczucie kompromitacji w sytuacji, która na dobrą sprawę zaważyła na wyniku meczu Arki z Widzewem.



Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nasDołącz do nasArka GdyniaWidzew ŁódźSzymon MarciniakDamian Sylwestrzak