Poleca.to
Sport

Mecz Śląsk Wrocław – Wisła Kraków odwołany? PZPN reaguje po latach. Skandal na trybunach!

Mecz Śląsk Wrocław - Wisła Kraków może zostać odwołany z powodu konfliktu kibicowskiego. PZPN reaguje po latach na problem "kibolskiego paktu", który uniemożliwia kibicom Wisły udział w meczach wyjazdowych.

Wsparcie AI. Ten materiał został opracowany przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji, a następnie zweryfikowany i zatwierdzony przez redakcję poleca.to.
Mecz Śląsk Wrocław – Wisła Kraków odwołany? PZPN reaguje po latach. Skandal na trybunach!

Wszystko wskazuje na to, że długo zapowiadany mecz Śląsk Wrocław – Wisła Kraków nie dojdzie do skutku. Sytuacja, która doprowadziła do tego punktu, jest owiana absurdalnymi argumentami, a Polski Związek Piłki Nożnej dopiero teraz postanawia interweniować. Pojawia się jednak kluczowe pytanie: dlaczego reakcja następuje tak późno, mimo że problem narastał od dawna?

Jeśli spotkanie faktycznie zostanie odwołane, będzie to kulminacja sprzeciwu części środowiska kibicowskiego wobec kibiców Wisły Kraków. Problem tkwi w patologii, która zdaje się być akceptowana nawet przez osoby spoza tego świata. Chodzi o tzw. "kibolski pakt", który od lat wpływa na organizację meczów wyjazdowych Wisły.

Istnieje pewna subkultura kibicowska, której sposób rozumowania jest trudny do pojęcia dla osób postronnych. W jej ramach miał powstać "pakt" o nieużywaniu podczas bójek maczet, noży czy gazu. Według niepotwierdzonych informacji, większość grup kibicowskich miałaby go przestrzegać, z wyjątkiem kibiców Wisły Kraków. Choć oficjalnie nikt nigdy nie potwierdził jego istnienia, "pakt" stał się swoistą legendą przekazywaną między kibicami. Problem pojawia się, gdy ten "alternatywny świat" zaczyna przenikać do rzeczywistości "normalnych" ludzi, a co gorsza, gdy ci drudzy zaczynają go relatywizować.

W obecnej sytuacji mamy do czynienia właśnie z takim zjawiskiem. "Pakt" sam w sobie jest bandycki – zakłada możliwość brutalnego pobicia przeciwnika, o ile nie użyje się przy tym nielegalnych narzędzi. Jednakże "normalni" ludzie nie funkcjonują w ten sposób. Nie wyobrażamy sobie używania maczet ani wybijania zębów w codziennych relacjach. Mimo to, w przestrzeni publicznej pojawiają się głosy ze strony kibiców, prezesów klubów, a nawet sugestie ze strony PZPN, by Wisła Kraków "podpisała" ten "pakt". Zapomina się przy tym, że nie chodzi o klub jako instytucję, lecz o konkretne grupy kibiców, których działania bliższe są przestępczości niż kibicowaniu. Taka narracja legitymizuje "pakt" i usprawiedliwia sytuację, w której "normalni" kibice Wisły nie mogą wejść na stadion podczas meczów wyjazdowych.

Ostatnio podczas meczu Śląska Wrocław z Chrobrym Głogów pojawił się transparent sugerujący kibicom Wisły "odrzucenie maczety i gazu". Ponad 99% zwykłych kibiców Wisły już dawno zrezygnowało z takich metod. Dlaczego więc nie mogą wejść na sektor gości? Dlaczego "normalni" ludzie akceptują narrację przypisującą wszystkim kibicom Wisły łatkę "nożowników", mimo że nigdy nie mieli do czynienia z prawdziwymi agresorami?

Gdzie przez lata był PZPN?

Ta sytuacja jest bezpośrednio powiązana z istniejącym "światem kibolskim", jednak za jej eskalację w dużej mierze odpowiada Polski Związek Piłki Nożnej. PZPN posiadał narzędzia, by dawno temu ukrócić praktyki prowadzące do obecnego kryzysu, w którym przegrywają wszyscy – kluby, kibice, a także sama organizacja. Reakcja prezesa Śląska Wrocław na wniosek o walkower czy zapowiedź prezesa Wisły o bojkotu meczu, choć budzą dyskusje, wymusiły wreszcie interwencję PZPN. Spóźnioną o kilka lat.

W idealnej sytuacji, prezes Śląska powinien wpuścić kibiców Wisły, zamiast tłumaczyć swoją decyzję naciskami kibiców. Jednakże, jakie argumenty dostarczył mu do tej pory PZPN, aby mógł obronić się przed presją? Niewielkie kary finansowe, które nie odstraszały, w porównaniu z możliwością nałożenia walkowera, co jest zgodne z regulaminem rozgrywek jako obowiązek gospodarza.

Problem niewpuszczania kibiców Wisły narasta od lat, a związek do tej pory nie podjął zdecydowanych działań. Kary rzędu 20-30 tysięcy złotych były traktowane jako symboliczne. PZPN znalazł się w sytuacji bez wyjścia, gdy grozi odwołanie meczu będącego wizytówką pierwszej ligi. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, wystarczyło wcześniej zastosować jasną politykę, nakładając kary finansowe w wysokości pół miliona złotych, walkowerów, a za recydywę nawet ujemne punkty. Taka postawa z pewnością rozwiązałaby problem znacznie wcześniej. Obecnie PZPN przedstawia takie rozwiązanie, gdy sytuacja jest już krytyczna, a zapowiedź prezesa Wisły o braku wyjazdu na mecz wisiała w powietrzu od dawna.

Udostępnij:

Powiązane wiadomości