Poleca.to
Sport

Michalczewski odpowiada na zarzuty o bycie "Niemcem" - "Tiger" wyjaśnia swoją przeszłość i stanowisko ws. hymnów

Dariusz Michalczewski, legendarny pięściarz, w wywiadzie dla "Kanału Zero" wyjaśnił swoje motywacje stojące za wyjazdem do Niemiec i przyjęciem obywatelstwa. "Tiger" odniósł się także do kwestii hymnów narodowych i zarzutów o bycie "Niemcem", podkreślając swoje polskie korzenie.

Wsparcie AI. Ten materiał został opracowany przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji, a następnie zweryfikowany i zatwierdzony przez redakcję poleca.to.
Michalczewski odpowiada na zarzuty o bycie "Niemcem" - "Tiger" wyjaśnia swoją przeszłość i stanowisko ws. hymnów

Dariusz Michalczewski, legenda polskiego boksu, ponownie zabrał głos w sprawie swojej kariery, która rozkwitła w Niemczech. W wywiadzie dla "Kanału Zero" "Tiger" odniósł się do wyjazdu za Odrę w 1988 roku, decyzji o przyjęciu niemieckiego obywatelstwa i kontrowersji związanych z wychodzeniem do ringu przy niemieckim hymnie. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Michalczewski podkreślił, że jego priorytetem było zapewnienie lepszego życia sobie i rodzinie, a kwestie narodowościowe schodziły na dalszy plan.

Michalczewski wspomina, że w wieku 20 lat, będąc już ojcem, wyjechał do Niemiec w poszukiwaniu lepszych możliwości. "Nie zawracałem uwagi, czy ja jestem z Polski, czy z Niemiec. Te patriotyczne nuty w ogóle nie grały" – przyznał, dodając, że polskie media niesłusznie informowały o jego rzekomej ucieczce i porzuceniu rodziny. Podkreślił, że jego żona z synem dołączyła do niego wkrótce po wyjeździe.

Legendarny pięściarz, który zdobywał mistrzostwa świata federacji WBO, WBA i IBF, przyznał, że wychodzenie do ringu przy niemieckim hymnie nie stanowiło dla niego problemu. Czasem nawet żartował z kolegów z reprezentacji Niemiec na ten temat. "Ja boksowałem dla siebie. Chciałem, żeby wygrać mecz" – wyjaśnił, podkreślając, że priorytetem było zwycięstwo i zarobek, a nie to, jaki hymn towarzyszy jego występom.

Michalczewski odniósł się również do zarzutów o bycie "Niemcem". "Tam byłem Polakiem, a tutaj byłem ten Niemiec. Jaki ja jestem Niemiec. Gdzie ja jestem Niemiec" – pytał retorycznie. Zaznaczył, że niezależnie od paszportu, zawsze czuł się Polakiem. Przywołał przykład Bogdana Wenty, który grał w niemieckiej reprezentacji, a później trenował polską kadrę, nie spotykając się z podobną krytyką. "Mój sukces jest bardzo duży. Jestem bardzo znany. I nie dziwię się, że ludzie tak mówią. Bo im więcej jest zazdrośników, tym jest mi lepiej" – podsumował.

Redakcja poleca.to przypomina, że Dariusz Michalczewski, mimo występów w barwach Niemiec, nigdy nie zapomniał o swoich polskich korzeniach. Jego droga do światowej kariery bokserskiej była naznaczona trudnościami i brakiem możliwości rozwoju w Polsce, co skłoniło go do poszukiwania szansy za granicą. Decyzja ta, choć budziła kontrowersje, pozwoliła mu osiągnąć sportowy szczyt i stać się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii polskiego sportu.

Udostępnij:

Powiązane wiadomości