Po ostatnich igrzyskach olimpijskich reprezentantki Polski w saneczkarstwie, Dominika Piwkowska i Nikola Domowicz, zdobywając szóste miejsce, zwróciły uwagę na problemy swojej dyscypliny w kraju. Ich gorzkie słowa o przestarzędnim sprzęcie wywołały szeroką dyskusję, która zaowocowała reakcją Ministerstwa Sportu i Turystyki. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, wkrótce ma ruszyć inwestycja warta kilkanaście milionów złotych, mająca na celu rozwój infrastruktury saneczkarskiej.
Jednocześnie pojawiły się niepokojące informacje dotyczące przyszłości saneczkarstwa w programie igrzysk olimpijskich. Zamieszanie to zmusiło prezesa Międzynarodowej Federacji Saneczkarskiej (FIL), Einarsa Fogelsa, do wydania oficjalnego oświadczenia. Łotysz zapewnił, że sport ten, będący jednym z fundamentalnych elementów zimowych igrzysk, ma silną pozycję i nie ma planów jego wykreślenia.
W kontekście lokalnym, zapowiadana inwestycja dotyczy budowy syntetycznego toru treningowego w Karpaczu. Projekt ten, opiewający na ponad siedem milionów złotych z budżetu państwa, ma zostać uzupełniony środkami z budżetów regionalnych i samorządowych. Według trenera kadry, Marka Skowrońskiego, tor ten będzie służył do podstawowej nauki jazdy i pozwoli osiągać prędkości do 80 km/h. Polski Związek Sportów Saneczkowych (PZSSan) potwierdził brak oficjalnych informacji o zagrożeniu wykreślenia dyscypliny z programu igrzysk.
Ta inwestycja jest kluczowa dla rozwoju polskiego saneczkarstwa. Wielu młodych zawodników, jak również doświadczeni sportowcy, zyska możliwość treningu na nowoczesnym obiekcie, co może przełożyć się na lepsze wyniki w przyszłości. Dla mieszkańców regionu, rozwój infrastruktury sportowej może oznaczać nowe miejsca pracy i wzrost atrakcyjności turystycznej. Cieszy również fakt, że dyskusja zainicjowana przez nasze zawodniczki przyniosła konkretne działania ze strony ministerstwa.