Jagiellonia Białystok była o krok od sprawienia wielkiej sensacji w meczu z ACF Fiorentina. Choć ostatecznie zespół Adriana Siemieńca przegrał po dogrywce, to indywidualny występ Bartosza Mazurka zapisał się w historii. Młody zawodnik zdobył trzy bramki dla białostocczan.
Po porażce 0:3 na własnym stadionie, mało kto wierzył w odwrócenie losów dwumeczu Ligi Konferencji. Jednak już po 49 minutach gry we Florencji, Jagiellonia prowadziła 3:0, a wszystkie bramki zdobył Bartosz Mazurek. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, dla 19-latka był to pierwszy hat-trick w karierze.
- Dalej nie dowierzam w to, co się stało. To pierwszy hat-trick w moim życiu, nigdy wcześniej go nie zaliczyłem. Ciężko mi uwierzyć, że zrobiłem to na takim stadionie, przeciwko takiej drużynie - przyznał Mazurek w rozmowie z Polsatem Sport. - Nie bałem się, nie myślałem na kogo gram, tylko starałem się grać swój futbol i z każdą minutą wyglądało to coraz lepiej - dodał.
Ostatecznie losy awansu rozstrzygnęły się w dogrywce, gdzie Fiorentina strzeliła dwa gole, wygrywając spotkanie 4:2. Mimo porażki, Jagiellonia pokazała siłę i determinację.
- Jestem zadowolony, ale szkoda, że nie udało się awansować, bo mało brakowało - podsumował mecz Mazurek. - Wynik niestety nie jest zadowalający, ale pokazaliśmy sobie i wszystkim, że jesteśmy w stanie wygrywać z każdym. Myślę, że ten mecz nas podbuduje na przyszłość - stwierdził.
Zgodnie z tradycją, strzelec trzech goli w meczu zabiera piłkę do domu. - Jest piłka i jedzie do Białegostoku - zakończył 19-latek, który zadedykował swój występ rodzinie.
Ten imponujący występ Bartosza Mazurka z pewnością jest powodem do dumy dla całego regionu. Pokazuje, że polscy piłkarze, nawet ci młodzi, mogą skutecznie rywalizować z uznanymi europejskimi klubami. Dla mieszkańców Białegostoku i okolic, sukcesy Jagiellonii są ważnym elementem lokalnej tożsamości sportowej, a indywidualne osiągnięcia zawodników, takich jak Mazurek, budzą nadzieję na przyszłe sukcesy i stanowią inspirację dla młodych adeptów futbolu.