Kacper Tomasiak nie pojawił się na starcie Pucharu Świata w lotach narciarskich w Planicy, co otworzyło drogę do potencjalnego debiutu dla innego młodego zawodnika. Na miejsce w kadrze typowany był 19-letni Kamil Waszek z LKS Olimpia Goleszów. Trener polskiej drużyny skoczków, Maciej Maciusiak, zdecydował się jednak nie ryzykować debiutu juniora na wymagającej skoczni Letalnica, pomimo dobrych ostatnich wyników Waszka.
Kamil Waszek, reprezentujący klub LKS Olimpia Goleszów, zadebiutował w zawodach Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) nieco ponad dwa lata temu. Jego klub może pochwalić się wychowankami takimi jak Tadeusz Fijas, Jan Legierski, Apoloniusz Tajner czy Władysław Tajner. Ostatnie lato okazało się przełomowe dla młodego skoczka, który zajął trzecie miejsce w zawodach FIS Cup w austriackim Villach, ustępując jedynie Adamowi Niżnikowi i Austriakowi Janni Reisenauerowi. Niestety, późniejsze starty przerwała kontuzja kręgosłupa – dyskopatia i przepuklina – która dokuczała mu przez wiele miesięcy.
Waszek, pod okiem trenera Krzysztofa Bieguna, znacząco poprawił fazę lotu, jednak nadal pracować musi nad motoryką. Mimo to, szkoleniowiec podkreśla jego doskonałe wyczucie powietrza. Brak Kacpra Tomasiaka w składzie na zawody w Planicy, spowodowany upadkiem w Vikersund, sprawił, że Kamil Waszek stał się jedynym naturalnym kandydatem do zastępstwa, aby Polska nie straciła miejsca startowego. Ostateczna decyzja Macieja Maciusiaka o niepowoływaniu juniora na tak prestiżowe zawody była podyktowana chęcią uniknięcia ryzyka.
Jak tłumaczył sam trener Maciej Maciusiak: "Nie jedzie Kacper, więc mamy mniejszą kwotę. Mógłbym wziąć innego juniora i wówczas znowu mielibyśmy sześciu zawodników, ale to nie ma sensu. Dać debiutować juniorowi w Pucharze Świata i to jeszcze na mamucie w Planicy, to byłoby szaleństwo, a ja się tego nie podejmę."
Sezon 2023/2024 jest dla Kamila Waszka niezwykle udany. Zdobył punkty w Pucharze Kontynentalnym, co otworzyło mu drogę do startów w Pucharze Świata. Zdominował Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży, a na mistrzostwach świata juniorów w Lillehammer zajął 18. miejsce indywidualnie i 5. w konkursie drużynowym. Po tych zawodach stanął również na podium Alpen Cup. Co więcej, podczas Orlen Cup ustanowił nowy rekord Średniej Krokwi, osiągając 110,5 metra.
Sam zawodnik ocenia swój obecny sezon jako przełomowy, podkreślając znaczenie solidnej pracy i stosowania się do wskazówek trenerów. "Nie robiłem nic nowego. Stosowałem się do poleceń trenerów. I tyle. To wystarczyło do tego, by zacząć iść w górę. Nie ukrywam, że cieszy mnie ten progres. Jestem optymistycznie nastawiony przez kolejnym sezonem" – powiedział Waszek w rozmowie z Interia Sport. Zapytany o rekordowy skok na Średniej Krokwi, skomentował: "Skok, jak skok. Było tylko trochę dalej niż normalnie."
Ciekawostką jest droga, jaką Kamil Waszek trafił do świata skoków narciarskich. Jak sam przyznaje, zainteresował się tą dyscypliną po zobaczeniu autobusu z namalowanym skoczkiem, co skłoniło go do zapisania się do klubu. W dzieciństwie Waszek uprawiał również pływanie i grał w piłkę nożną.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, mimo że Kamil Waszek nie zadebiutował jeszcze w Pucharze Świata, jego obecna forma i postępy wskazują na duży potencjał. Dla mieszkańców naszego regionu, obserwowanie rozwoju tak utalentowanego młodego sportowca z pobliskiego Goleszowa jest powodem do dumy i inspiracji. Sukcesy Waszka pokazują, że ciężka praca i determinacja mogą prowadzić do osiągania wyznaczonych celów, nawet w tak wymagającej dyscyplinie jak skoki narciarskie.