Klub Orlen Oil Motor Lublin odniósł znaczący sukces, przedłużając kontrakt z Bartoszem Zmarzlikiem na kolejne dwa lata. Ta transakcja, jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, pochłonęła ogromne środki i wysiłek prezesa Jakuba Kępy, który zdołał zatrzymać sześciokrotnego mistrza świata, mimo że szanse na to były oceniane na zaledwie 1 procent.
Motor Lublin: Sukces i nowe wyzwania
Zatrzymanie Bartosza Zmarzlika to bez wątpienia kluczowe osiągnięcie dla Motoru Lublin i jego prezesa. Zapobiegło to potencjalnemu rozpadowi silnej drużyny, która od pięciu lat regularnie melduje się na podium ligowych zmagań. Jednakże, jak się okazuje, utrzymanie takiej potęgi wiąże się z koniecznością rozwiązania kolejnych problemów kadrowych. Motor ma zaledwie kilka miesięcy na znalezienie sposobu na załatanie luki w składzie, a dostępne opcje wydają się ograniczone.
Siła Bartosza Zmarzlika jest niepodważalna, ale sam nie wygra ligi. W sezonie 2025 kluczową rolę odgrywał junior Wiktor Przyjemski, którego punkty okazały się decydujące w drodze do finału. Niestety, w decydującym dwumeczu o złoto z powodu kontuzji nie mógł w pełni pomóc drużynie, co przyczyniło się do porażki z Apatorem Toruń i utraty tytułu. Na rok 2026 w Motorze wschodzącą gwiazdą i zawodnikiem mającym robić różnicę ma być Mateusz Cierniak. Niestety, to właśnie jego przyszłość po sezonie 2026 stanowi obecnie największe zmartwienie dla klubu.
Koniec ery U24 dla Cierniaka – kogo Motor widzi w zastępstwie?
Starty Mateusza Cierniaka w sezonie 2026 nie są zagrożone. Jako ambitny zawodnik z jasną wizją kariery, z pewnością da z siebie wszystko, aby pomóc Motorowi w walce o najwyższe cele. Cierniak jest niezwykle ważny dla lubelskiego zespołu, szczególnie ze względu na pozycję U24, którą zajmuje. Jednakże rok 2026 będzie jego ostatnim sezonem na tej zasadzie wiekowej, a Motor w tej chwili nie ma następcy.
Jak informuje osoba powiązana z klubem, prezes Kępa zazwyczaj wybiega myślami naprzód, więc z pewnością analizuje już potencjalne zastępstwo na sezon 2027. Zadanie to nie jest jednak proste. Pojawiają się głosy, że gdyby Polonia Bydgoszcz nie awansowała do PGE Ekstraligi, Motor mógłby podjąć próbę pozyskania Wiktora Przyjemskiego. Niestety, brakuje pewnego planu B, a nawet plan A nie jest idealny.
Rywalizacja z wrocławską Spartą i inne scenariusze
Nawet w przypadku braku awansu Polonii Bydgoszcz, droga Przyjemskiego do Lublina nie byłaby prosta. Swoje zainteresowanie zgłasza między innymi Sparta Wrocław, która przegrała rywalizację o Bartosza Zmarzlika. We Wrocławiu otwarcie mówią, że Motor musiał mocno nadszarpnąć budżet, aby zatrzymać swojego lidera, co może utrudnić pozyskanie kolejnego zawodnika. Podczas gdy Motor mógłby zaoferować Przyjemskiemu około 800 tysięcy złotych za podpis i 8 tysięcy złotych za punkt, Sparta jest w stanie przebić tę ofertę, oferując milion złotych za podpis i nawet 10 do 15 tysięcy złotych za każdy zdobyty punkt.
Co więcej, szanse na pozyskanie Przyjemskiego są niewielkie, ponieważ Polonia Bydgoszcz jest mocnym kandydatem do awansu, a jej potknięcie byłoby sporym zaskoczeniem. - W przeciwnym razie Motor zostanie z pustymi rękami - komentuje nasze źródło, dodając, że inni zawodnicy z kategorii U24 są związani kontraktami z obecnymi klubami. Teoretycznie, Motor mógłby jeszcze liczyć na trudną sytuację Stali Gorzów i potencjalny rozbiór ich składu, gdzie znajdują się młodzi, perspektywiczni zawodnicy jak Adam Bednar, Mathias Pollestad czy Villads Nagel. Już rok temu Motor interesował się Nagelem, ale wysoka cena zablokowała transfer. W tym roku negocjacje z pewnością nie byłyby łatwiejsze.